Hasło Ogrodnicze - strona główna  
       
 

Zapraszamy na nasze portale:

ogrodinfo.pl

sadinfo.pl

 

Szukaj: w roku: w kategorii:

TEMAT MIESIĄCA

PRZYCZYNY NIEPOWODZEŃ W ZWALCZANIU PARCHA JABLONI



Numer archiwalny: 03/2005


Sezon 2004 dla wszystkich sadowników był niezwykle trudny i pełen niepowodzeń w zwalczaniu parcha jabłoni. Mówiąc o niepowodzeniach należy podkreślić znaną prawdę, że w latach sprzyjających rozwojowi choroby, szczególnego znaczenia nabierają wszystkie elementy ochrony, takie jak poziom źródła infekcji, podatność odmiany, warunki pogodowe, odpowiedni dobór środków i terminów zabiegów oraz technika ochrony.


Miniona wiosna

charakteryzowała się dużą ilością opadów, co stwarzało bardzo dobre warunki dla infekcji pierwotnych zarodnikami workowymi grzyba Venturia inaequalis, sprawcy parcha jabłoni. Od początku wegetacji najważniejsze dla rozwoju parcha jabłoni terminy infekcji przypadały na 18, 22 i 24 kwietnia. Następne 4, 10, 13, 15, 22 i 28 maja. Kolejne infekcje nastąpiły 6, 18 i 19 czerwca. Na tak trudne warunki pogodowe nałożyły się dodatkowo bardzo duże wysiewy zarodników workowych. Liczba zarodników dochodziła w okresie infekcji majowych nawet do 20 000 szt. w m3/powietrza.

Ponadto od momentu pojawienia się zarodnikujących plam parcha jabłoni dochodziło także do infekcji wtórnych. Zarodniki konidialne pochodziły z najpowszechniej występujących w tym sezonie plam z okolic przykielichowych (fot. 1) i szypułek (fot. 2).


Fot. 1. Porażone działki kielicha


Fot. 2. Objawy parcha jabłoni na szypułkach

Niewątpliwie jedną z głównych przyczyn wystąpienia parcha jabłoni w dużym nasileniu w sezonie 2004 były warunki pogodowe, które sprzyjały zarówno dojrzewaniu owocników grzyba V. inaequalis, jak również — w późniejszym terminie — infekcjom liści i zawiązków (fot. 3). Wczesnowiosenne obserwacje owocników wykazały, że już pod koniec marca na opadłych, zeszłorocznych liściach jabłoni znajdowano zdolne do wysiewu zarodniki workowe. Intensywne opady deszczu, jakie wystąpiły na początku kwietnia, spowodowały ich wysiew. W takiej sytuacji w wielu sadach już na początku maja obserwowano pierwsze objawy parcha.


Fot. 3. Objawy parcha jabłoni na zawiązkach

Bardzo wczesne infekcje

Tych było z pewnością kilka i to na pewno różnej intensywności w poszczególnych sadach. Po poprzednim sezonie wiadomo było, że w wielu z nich istniało duże źród­ło infekcji. Ponieważ warunki atmosferyczne panujące zimą i wiosną sprzyjały rozwojowi owocników, sezon 2004 w znacznej części sadów rozpoczęto w warunkach wysokiego zagrożenia infekcyjnego. W lepszej sytuacji były te sady, w których nie dopuszczono do porażenia lub wykonano jesienny zabieg mocznikiem ograniczający liczbę owocników grzyba, a więc jedno z podstawowych ogniw infekcji.

Wyjątkowo wczesny termin pierwszych infekcji (7 kwiet­nia w rejonie Skierniewic) był dla wielu producentów zaskoczeniem. Większość odmian jabłoni znajdowała się wtedy w fazie nabrzmiewania i pękania pąków, a jedynie na odmianach 'Idared' i 'Jerseymac' obserwowano fazę "mysiego uszka". Taka faza rozwojowa drzew była jednak wystarczająca, aby doszło do zakażenia, tym bardziej że podczas pierwszego wysiewu zarejestrowano 600 zarodników w 1 m3 powietrza (Dąbrowice), a więc o kilkaset więcej niż w czasie pierwszego wysiewu
(27 IV) w ubiegłym sezonie (około 15 zarodników w 1 m3). Niewątpliwie najpoważniejszym błędem już na starcie było opóźnienie i złe dobranie terminów pierwszych zabiegów. W większości sadów ochronę przeciwko parchowi rozpoczęto dopiero po 20 kwietnia. Najczęściej główną przyczynę takiej sytuacji stanowił brak informacji bądź brak możliwości wykonania zabiegów, ze względu na leżące w sadzie gałęzie. Część sadowników przeprowadziła zabiegi zapobiegawcze fungicydami miedziowymi przed pierwszą infekcją. Niestety, w niektórych sadach nie dały one oczekiwanych rezultatów, ponieważ środki zostały zmyte przez intensywnie padające deszcze. W ta­kiej sytuacji trzeba było powtórzyć zabiegi i to najlepiej preparatami skutecznymi w niskiej temperaturze. W sa­­dach, w których nie nadużywano i nie stwierdzono w latach ubiegłych form odpornych na dodynę (Carpe­ne 65 WP, Efuzin 500 SC, Syllit 65 WP) lub anilinopirymidyny (Mythos 300 SC, Chorus 75 WG), wskazane było zastosowanie właśnie tych środków. Natomiast tam, gdzie sadownicy mieli jakiekolwiek wątpliwości (względem możliwości występowania form odpornych), można było zastosować Delan 700 WG. Po pierwszych infekcjach nastąpiło wyraźne ochłodzenie i można było jeszcze nawet 2-krotnie użyć fungicydów miedziowych.

Trudne warunki pogodowe, z długimi okresami zwilżenia liści, wymuszały konieczność prowadzenia skrupulatnej ochrony chemicznej, opartej przede wszystkim na zabiegach zapobiegawczych. Intensywnie padające deszcze wbijały zarodniki workowe grzyba V. inaequalis do zwartych pąków i, w zasadzie, opryskiwanie po infekcji nie przynosiło oczekiwanych efektów.

Tymczasem z rozmów z producentami można było wywnioskować, że w wielu przypadkach ochronę prowadzono stosując program interwencyjny. Przy tak dużej wilgotności powietrza trudno jednak dobrze określić moment infekcji. W zwartych pąkach kwiatowych woda utrzymuje się znacznie dłużej i tam właśnie w minionym sezonie najczęściej dochodziło do zakażenia. Dlatego objawy parcha jabłoni obserwowano przede wszystkim na działkach kielicha, ogonkach liściowych i szypułkach. Dochodziło również do porażenia dna kwiatowego, z którego rozwija się zawiązek. Powszechnie można było obserwować, i to nie tylko na odmianach podatnych, że zewnętrzna, odsłonięta część zawiązków była ochroniona, a plamy parcha wystąpiły na częściach środkowych, przylegających do siebie w zwartym kwiatostanie.

W okresie kwitnienia

Bardzo trudny okres w ochronie — duża ilość opadów, niska temperatura i silne wysiewy zarodników — wystąpił w fazach różowego pąka i opadania płatków. Wiadomo z literatury, że dla tych okresów wielu badaczy określa maksymalną wrażliwość zawiązków. Według Schwabe, indeks infekcji (iloczyn średniej temperatury i czasu zwilżenia) dla 7 dni po pełni kwitnienia wynosi 120 i jest mniejszy niż minimalna wartość podana w tabeli Millsa, która wynosi 153. Stanowi więc około  80% warunków dla infekcji określonej w tabeli Millsa. Taka sytuacja tłumaczyłaby w niektórych sezonach niepowodzenia w ochronie najmłodszych zawiązków w fazie kwitnienia i opadania płatków.

Kilkudniowe opady desz­czu — w niektórych rejonach bardzo intensywne — powodowały także zmywanie wcześniej zastosowanych fungicydów, zwłaszcza o działaniu powierzchniowym, i utrudniały terminowe wykonanie kolejnych zabiegów. Ze względu na niską temperaturę, jaka panowała w tym czasie, korzystne było zastosowanie wówczas fungicydów anilinopirymidynowych lub strobilurynowych, pod warunkiem, że nie używano ich w poprzednich latach zbyt często i nie występowało ryzyko odporności.

Niska temperatura

To przyczyna słabych efektów ochrony, zwłaszcza fungicydami systemicznymi, dla których użycia w zasadzie do połowy czerwca 2004 roku nie było warunków. Nie mniej jednak zabiegi tymi fungicydami wykonywano, mimo iż temperatura nawet w ciągu dnia rzadko przekraczała 12°C. Natomiast nocą spadki dochodziły nawet do 5°C. Pamiętajmy także, że związki systemiczne są to typowe środki interwencyjne, o bardzo dobrym działaniu poinfekcyjnym, ale słabym zapobiegawczym. Dlatego należy zawsze stosować je w mieszaninie z fungicydem o działaniu powierzchniowym, który z jednej strony przedłuża okres działania zapobiegawczego, a z drugiej — zmniejsza ryzyko wystąpienia form odpornych. Dotyczy to także preparatów o działaniu systemicznym (inhibitory biosyntezy ergosterolu) i z grupy anilinopirymidyn, które nie są zarejestrowane w sadownictwie, ale masowo — ze względu na niższą cenę — stosowane są do ochrony jabłoni przed parchem. Należy pamiętać, że w myśl nowej ustawy o ochronie roślin stosowanie środków niezarejestrowanych dla danej uprawy jest zabronione.

Aby stosować środki poinfekcyjne, należy znać dokładny moment infekcji. Opóźnienie zabiegu niekiedy tylko o pół godziny może spowodować pojawienie się plam parcha jabłoni. Trzeba pamiętać, że jeżeli wilgotność powietrza po okresie zwilżenia liści spada na czas nie dłuższy niż 8 godzin, a następnie wzrasta i jest równa 90% lub wyższa, to cały ten okres powinien być zsumowany i dodany do okresu zwilżenia liści. Kolejne okresy zwilżenia liści oraz czas trwania przerwy w zwilżeniu sumuje się, jeśli wilgotność względna powietrza między tymi okresami nie spada poniżej 90% na czas nie dłuższy niż 8 godzin. Uzyskany wynik sumowania należy porównać z tabelą Millsa, uwzględniając temperaturę i odczytać, czy doszło do infekcji i w jakim nasileniu.

Odporność na fungicydy

Poważnym, wciąż popełnianym błędem jest zbyt częs­te stosowanie preparatów należących do tych samych grup chemicznych, czy wręcz opieranie ochrony na jednym lub dwóch środkach. Zdarzało się, że w wielu gospodarstwach stosowano fungicydy z grupy IBE nawet 8–10 razy w sezonie, z grupy anilinopirymidynowych — 6–8 razy. Należy zdawać sobie sprawę, że takie działanie, mimo nawet dobrych efektów, jest naganne, a jego skutki — krótkotrwałe. Stanowi bowiem realne zagrożenie pojawienia się form odpornych grzyba.

W tak trudnym "parchowym" sezonie uwidoczniły się także problemy z odpornością na niektóre fungicydy. Już po pierwszej infekcji w sadach, w których wykonano zabieg preparatem dodynowym, jeśli występowały w nim odporne formy, można było pod koniec kwietnia zaobserwować wyraźne objawy parcha jabłoni na najwcześniej rozwijających się liściach (fot. 4). Podobnie było z innymi grupami, na przykład fungicydami IBE czy strobilurynami. W sadach takich trudno było oczekiwać wówczas dobrej skuteczności. Niekiedy jednak alarm sadowników okazywał się fałszywy i objawy parcha były raczej wynikiem popełnionego błędu niż występowania form odpornych.


Fot. 4. Objawy parcha jabłoni na dolnej stronie liścia

Długość działania zapobiegawczego i interwencyjnego fungicydów zawierających różne substancje aktywne

Wysiewy zarodników workowych w rejonie Skierniewic zakończyły się około 21 czerwca. W sadach z dob­rze prowadzoną ochroną, opartą głównie na zabiegach zapobiegawczych od początku sezonu, nie było problemu z parchem. Nieco inna sytuacja była tam, gdzie dopuszczono do umiarkowanego lub silnego porażenia w okresie infekcji pierwotnych. Wówczas ochronę trzeba było prowadzić praktycznie do zbioru, ponieważ nawet poprzednio wyniszczone plamy parcha jabłoni zaczęły się "regenerować" w okresie podwyższonej wilgotności i dochodziło do kolejnych infekcji wtórnych, w czego wyniku można było obserwować dużo świeżego parcha jabłoni na najmłodszych liściach. Taka sytuacja jest bardzo niekorzystna. Prowadzi bowiem do wytworzenia dużego źródła infekcji na kolejny sezon.

Znaczącym utrudnieniem w minionym sezonie były także niesprzyjające, silne wiatry, które nie pozwalały na właściwe naniesienie preparatu.

Trzeba również pamiętać, że przy doborze terminu i fungicydu powinna zostać uwzględniona odmiana jab­łoni. Każdy sadownik z własnego doświadczenia wie, że im bardziej podatna odmiana, tym trudniej uzyskać wysoką skuteczność ochrony chemicznej. Przy tym samym programie ochrony można otrzymać różne jej efekty, w zależności od odmiany. A więc wykonując zabiegi, zwracajmy także uwagę na to, aby na kwaterach z odmianami podatnymi, w najbardziej niebezpiecznym okresie, wykonać więcej zabiegów, aby uzyskać zamierzony efekt.

Ważnym elementem prawidłowej ochrony jest właś­ciwa technika nanoszenia cieczy użytkowej. Przed rozpoczęciem każdego sezonu ochrony koniecznie trzeba przeprowadzić przegląd i kalibrację opryskiwaczy, zwłaszcza tych nowo zakupionych.

Taki sezon, jak ostatni, powinien być dla każdego producenta doświadczeniem, niestety często bardzo kosztownym, zmuszającym do znalezienia przyczyn małej skuteczności prowadzonej ochrony. Trzeba jeszcze raz podkreślić, że bez podstawowej wiedzy dotyczącej choroby i właściwości fungicydów (tabela), bez dobrej techniki i nieustannego śledzenia sytuacji w sadzie, nie będzie dobrych efektów w zwalczaniu parcha jabłoni. A przyroda lubi zaskakiwać zupełnie nowymi sytuacjami, dlatego tylko mądrze dobrany program ochrony i natychmiastowa reakcja na konkretne sytuacje będą procentować dobrymi efektami.

Badania odporności

W związku z występowaniem w sadach jabłoniowych odporności grzyba Venturia inaequalis powodującego parcha jabłoni na dodynę i strobiluryny, Pracownia Fitopatologii Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach może, w miarę możliwości, przeprowadzić odpłatnie (koszt badania jednej próby to 50 zł) testy sprawdzające występowanie odporności na te grupy fungicydów. Przed pobraniem porażonych liści i/lub zawiązków owoców do badań konieczne jest wcześ­niejsze telefoniczne skontaktowanie się z Pracownią Fitopatologii ISK w celu ustalenia możliwości i terminu badania — tel. (046) 834 52 39, 834 53 69, lub 834 53 90.

Warunkiem przyjęcia próby do badań jest przesłanie przez sadownika rzetelnego wykazu stosowanych w danym roku fungicydów, terminów zabiegów i opisu warunków atmosferycznych (opady, temperatura). Należy także podać wykaz fungicydów stosowanych w latach poprzednich. Próba do badań powinna zawierać około 50 liści i/lub zawiązków ze świeżymi plamami parcha. Należy je zebrać przed planowanym opryskiwaniem drzew, aby nie wyniszczyć obecnych na plamach zarodników konidialnych. Pobrany materiał należy zabezpieczyć przed wyschnięciem (zawinąć w lekko wilgotny papierowy ręcznik i umieścić w foliowym worku) i jak najszybciej dostarczyć do Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa, Pracownia Fitopatologii, ul. Pomologiczna 18, 96-100 Skierniewice.


powrót

 

Szkółkarstwo | plantpress.pl | archiwum | kontakt | polityka prywatności
  © 1999-2018 Plantpress Sp. z o.o.
 

NOTA PRAWNA

Materiały umieszczone na tym portalu objęte są ochroną wynikającą z ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a właścicielem ich autorskich praw majątkowych jest Plantpress sp. z o.o z siedzibą w Krakowie.

Plantpress sp. z o.o z siedzibą w Krakowie zastrzega w rozumieniu art. 25 ust.1 pkt.1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, iż dalsze rozpowszechnianie aktualnych artykułów opublikowanych na tym portalu jest zabronione niezależnie od celu w jakim rozpowszechnienie miałoby nastąpić, lub użytego środka przekazu.