Zamów w naszym sklepie
  • 12-636-18-51
  • wydawnictwo@plantpress.pl
ogrodinfo.pl
sad24.pl
warzywa.pl
Numer 04/2003

OCHRONA — PERSPEKTYWY DLA SADOWNICTWA

Tradycyjnie w lutym — w tym roku 26 i 27 — odbywała się w Skierniewicach Ogólnopolska Naukowa Konferencja Ochrony Roślin Sadowniczych, organizowana przez Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa. Ma ona na celu zasygnalizowanie sadownikom, z jakimi problemami w dziedzinie ochrony mogą się borykać w nadchodzącym sezonie wegetacyjnym oraz z jakich nowości (technicznych i metodycznych) mogą skorzystać, aby zwalczyć zagrażające uprawom organizmy.
Unijne następstwa
W tym roku tematykę konferencji uzupełniono o następstwa, do jakich dojdzie w ochronie roślin po poszerzeniu Piętnastki. Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej nasze produkty roślinne — aby swobodnie można je było transportować oraz sprzedawać na tamtejszym rynku będą musiały spełniać standardy zdrowotności i jakości. Gwarancją tego będzie rejestracja producentów, handlowców oraz importerów roślin, produktów roślinnych i przedmiotów, a co się ściśle z tym wiąże — także system paszportów. Bardzo ograniczona zostanie również liczba substancji aktywnych dopuszczonych do stosowania w ochronie roślin uprawnych.

Entomologiczne prognozy na sezon 2003
Te dotyczące zbliżającej się dekady nie są optymistyczne. Naukowcy alarmują, że zgodnie z doniesieniami ze świata wzrasta zagrożenie ze strony szkodników roślin uprawnych. Ocieplający się klimat sprzyja rozwojowi i gradacjom wielu gatunków owadów, roztoczy i nicieni. Entomolodzy z ISK przewidują (po doświadczeniach zeszłorocznego sezonu), że niebezpieczeństwo dla roślin sadowniczych mogą stanowić gąsienice zwójkówek liściowych. Obserwowana do niedawna jedynie w cieplejszych — południowo-zachodnich rejonach Polski zwójka siatkóweczka pojawia się obecnie na terenie całego kraju. Towarzyszy jej, także mająca dwa pokolenia w roku, zwójka bukóweczka. Trójkę najgroźniejszych gatunków spośród dwunastu (należących do tej grupy) określonych jako szkodliwe w sadach i jagodnikach zamyka jednopokoleniowa — wydłubka oczateczka. Jednoczesne wiosenne zwalczanie gąsienic dwóch pierwszych gatunków nie jest możliwe. Gąsienice zwójki siatkóweczki, które przezimowały należy zwalczać tuż przed kwitnieniem, natomiast zwójki bukóweczki — dopiero po kwitnieniu. Także terminy letniego niszczenia gąsienic tych gatunków są różne. Zabieg przeciwko pierwszej generacji zwójki siatkóweczki przeprowadza się od połowy czerwca do początku lipca, przeciwko drugiej — w II połowie sierpnia. W połowie lipca należy opryskiwać rośliny przeciwko zwójce bukóweczce, co jednocześnie likwiduje gąsienice wydłubki oczateczki. Zwójka bukóweczka w zeszłym, sprzyjającym jej rozwojowi ciepłym sezonie wydała drugie pokolenie — we wrześniu.

Prognozuje się także bardzo liczne wystąpienie owocówki jabłkóweczki, której liczebność populacji od kilku lat przekracza próg ekonomicznej szkodliwości. Jeśli tegoroczna, najchłodniejsza od dziesięciu lat, zima nie przyczyni się — poprzez wymrożenie zimujących form — do powstrzymania inwazji mszyc, będzie to kolejny sezon wymagający intensywnej ochrony, zwłaszcza przed porazikiem (mszycą) jabłoniowo-babkowym. Najlepsze efekty w zwalczaniu populacji tego gatunku uzyskuje się poprzez opryskiwanie aficydami przed kwitnieniem lub tuż po kwitnieniu. Do poszczególnych zabiegów należy dobierać środki z różnych grup chemicznych, gdyż szkodnik ten bardzo łatwo uodparnia się zarówno na preparaty fosforoorganiczne, jak i karbaminiany.

O ile powoli maleje znaczenie miodówki gruszowej plamistej (choć nadal trzeba kontrolować systematycznie jej obecność na drzewach), o tyle coraz niebezpieczniejsza staje się paciornica gruszowianka. Jeżeli w ubiegłym roku opanowała ona 10% zawiązków, należy w bieżącym sezonie zwalczać ją pod koniec fazy zielonego pąka kwiatowego gruszy. Producentów czereśni i wiśni także w tym sezonie ostrzega się przed nasionnicą trześniówką.

Duże szkody w sadach i jagodnikach od wielu lat czynią chrząszcze. Larwy: sprężykowatych — drutowce — oraz chrabąszcza majowego, guniaka czerwczyka i ogrodnicy niszczylistki, czyli pędraki, a także larwy opuchlaków ogryzają z kory szyjki korzeniowe i korzenie, zjadają drobne korzenie, sporadycznie wgryzają się także do leżących na ziemi owoców, na przykład truskawek. Osobniki dorosłe żerują na liściach, doprowadzając czasami do gołożerów, wyjadają także miąższ owoców. Chrząszcze opuchlaków dodatkowo, co zaobserwowano ostatnio, ogryzają korę pędów "obrączkując" w ten sposób borówki i porzeczki. Zwalczanie tych szkodników w trakcie uprawy jest skomplikowane i mało efektywne, a liczba środków dopuszczonych do stosowania niewielka. W związku z tym próbuje się najefektywniej wykorzystać obecnie zalecane. Na przykład Dursban 480 EC wprowadzony do gleby specjalnym aplikatorem na głębokość 5 cm i 15 cm, w dwóch miejscach, po obu stronach drzewa, w odległości 0,5 m od pnia, dał bardzo dobre rezultaty. Do zwalczania szkodników glebowych można używać także entomofilnych nicieni. Prowadzone są również badania nad wykorzystaniem entomofilnych grzybów. Po użyciu tych naturalnych wrogów z obu wyżej wymienionych grup śmiertelność szkodników glebowych wynosiła 80-90%. Rozwój pędraków można powstrzymać uprawiając uprzednio na tym stanowisku grykę. Jeżeli wydzielony korzeniowe powodują zakłócenie linienia sadzaków (dodatkowo je podtruwają) i nie dochodzi do stadium dorosłego (imago).

Ciepła i sucha pogoda w ostatnim sezonie stymulowała rozwój populacji przędziorka chmielowca, ograniczając równocześnie działanie środków ochrony stosowanych przeciwko temu roztoczowi. Dotychczas wystarczał jeden zabieg, który zabezpieczał rośliny przez 10–12 tygodni. W sezonie '2002 akarycydy działały niestety tylko 6–7 tygodni. Konieczne było więc jeszcze jedno opryskiwanie. Być może ochronę przed tym szkodnikiem ułatwią... fungicydy — użycie środków Euparen Multi 50 WG, Topsin M 500 SC, Sumilex 500 SC ograniczało istotnie liczebność populacji.

Prof. Remigiusz Olszak kolejny raz apeluje o rozsądek przy podejmowaniu decyzji o zwalczaniu powyżej opisanych szkodników, a także wielu innych. Dla wielu gatunków lub grup szkodników opracowane są metody monitoringu i progi szkodliwości. Dane te są dostępne między innymi w "Programie ochrony roślin sadowniczych na lata 2003–2004" (HO 1/2003). Do kontrolowania terminów lotu poszczególnych szkodników i precyzyjnego określania terminu zwalczania przydatne są pułapki feromonowe oraz białe i żółte tablice lepowe. Wykorzystanie tych rozwiązań może poprawić jakość owoców poprzez ograniczenie zużycia środków chemicznych, które należy dobierać tak, aby działały specyficznie na daną grupę szkodników i były selektywne dla owadów pożytecznych.


Dobór fungicydów
Ponownie informowano producentów o możliwości bardzo łatwego mutowania grzybów pod wpływem czynników chemicznych, a co się z tym wiąże uodporniania tych patogenów na niektóre grupy fungicydów. Z tym problemem borykają się nie tylko nasi ogrodnicy. Europejska organizacja FRAC (Fungicide Resistance Action Commitee) opracowuje strategię antyodpornościową. Wiele zależy jednak od sadowników — należy ograniczyć liczbę zabiegów w sezonie (zwłaszcza interwencyjnych i wyniszczających) do ściśle podanej, używać środków z różnych grup, najlepiej wieloskładnikowych o różnym mechanizmie działania. Trzeba uprawiać odmiany odporne, mechanicznie niszczyć pierwotne źródła infekcji, czy na przykład opryskać jesienią liście jabłoni 5% mocznikiem, co nie pogarsza wytrzymałości pędów drzew na mróz, wpływa natomiast na lepsze zawiązywanie owoców. Zabieg mocznikiem stymuluje rozwój mikrorganizmów rozkładających liście, zmniejsza się przez to liczba zarodników workowych grzyba Venturia inaequalis, które mogą się znajdować na tych liściach.

Jeżeli użycie preparatów chemicznych jest nieuniknione, trzeba przemyśleć decyzję o ich doborze. Do ochrony przed chorobami przechowalniczymi zarejestrowany jest między innymi Zato 50 WG. Działa specyficznie — poprzez wiązanie się z woskami na powierzchni owocu jest skuteczny przez cały okres przechowywania jabłek. Ponieważ jednak liczba zabiegów strobilurynami jest ograniczona do 2, wyjątkowo do 3 w sezonie, warto go przeznaczyć do wczesnowiosennej ochrony przed parchem jabłoni, a owoce przeciwko chorobom przechowalniczym opryskiwać przed zbiorem Befranem 25 SL lub Euparenem Multi 50 WG. Oba zabezpieczają przed chorobami, różnie natomiast wpływają na jakość owoców po przechowaniu (w doświadczeniach na przykład powodowały zwiększenie kwasowości jabłek, a badania nad wpływem fungicydów na inne parametry owoców trwają).


Powszechna rewersja
Choroba ta staje się obecnie dużym problemem w uprawie porzeczki czarnej. Wywoływana jest przez Black-currant reversion wirus, a objawy wirozy pojawiają się dopiero w drugim roku po infekcji, początkowo na pojedynczych kwiatostanach, z czasem obejmują cały krzew. Chora roślina nie owocuje, zmienia się także jej pokrój. Ponieważ jest to choroba wirusowa, nie ma możliwości wyleczenia z niej roślin.

Wirusa wykrywano także (metodami molekularnymi) w roślinach porzeczki czerwonej i białej, nie wywołuje on zmiany ich wyglądu, ale jest aktywny i może stanowić źródło infekcji porzeczki czarnej. Dla bezpieczeństwa nie należy sadzić porzeczek kolorowych w pobliżu czarnych. Wirus ten jest rozprzestrzeniany między innymi podczas rozmnażania porażonych, ale jeszcze bez objawów choroby, roślin. Jest już tak powszechny w szkółkach, że nawet kwalifikowany materiał z czasem może wykazać zmiany chorobowe. Patogen przenoszony jest także z chorych roślin na zdrowe przez wielkopąkowca porzeczkowego i zwalczanie tego wektora przynosiło dostatecznie dobre efekty w ograniczeniu rewersji. Gdy w UE zostanie wycofana substancja aktywna — endosulfan — zarejestrowana do zwalczania wielkopąkowca ogrodnicy nie będą mieli nawet takiej możliwości eliminowania tej choroby. Dotychczas, choć od lat trwają prace, nie wyhodowano odmian porzeczki czarnej odpornych na rewersję.


Technika ochrony
Na zdrowotność roślin i, w następstwie, na jakość owoców wpływa także technika ochrony. Szczególnie uczula się ogrodników, aby ograniczali liczbę tzw. skażeń punktowych. Niezwykle ostrożnie należy postępować z opakowaniami po środkach ochrony. Trzeba je dokładnie przepłukać wraz z nakrętką czy korkiem, na których mogą znajdować się resztki środka. Po zakończeniu opryskiwania pozostałej cieczy użytkowej nie wolno wylewać na nieuprawianą powierzchnię, ale należy rozcieńczyć dużą ilością wody i przy zwiększonej prędkości agregatu wypryskać na chronione rośliny. Następnie trzeba ponownie przepłukać zbiornik opryskiwacza i powtórzyć szybki przejazd. Opryskiwacz musi być wyposażony w specjalną instalację myjącą. W celu ograniczenia skażeń punktowych spowodowanych częstym napełnianiem czy myciem opryskiwaczy w danym miejscu pracownicy ISK starają się o dotację na wybudowanie w polskich gospodarstwach 100 stanowisk "Biobed" pełniących rolę biologicznego neutralizatora substancji chemicznych. Trwają również prace nad zmianą zaleceń ochrony sadów — przystosowaniem dawek środków ochrony roślin do wielu drzew, a także do ich fazy rozwojowej. Młode nasadzenia nie mogą być porównywalne w tym przypadku z kilkuletnimi, dużymi drzewami. Także inaczej powinno się chronić rośliny, które dopiero rozwijają liście od tych w pełni ulistnionych — z późniejszym okresie wegetacji.