Zamów w naszym sklepie
  • 12-636-18-51
  • wydawnictwo@plantpress.pl
ogrodinfo.pl
sad24.pl
warzywa.pl
Numer 04/2003

SKRZYNKA Z NARZĘDZIAMI

Jedną z zalet zawodu sadownika jest możliwość spędzania większości czasu w towarzystwie drzew. W tym świecie obowiązują proste i klarowne zasady — dobry plon za staranność, wiedzę i pracowitość. Wszystko jest jak w klasycznym westernie — czarne albo białe, a jeśli nie, to tylko dlatego, że czegoś jeszcze wiemy lub nie umiemy.
Co czeka ogrodnictwo?

Wiadomo już nieco więcej o warunkach, w jakich polskiemu ogrodnictwu przyjdzie funkcjonować w UE. W latach 2004–06 (z możliwością przedłużenia na następne dwa lata) naszego sektora będą dotyczyć uproszczone dopłaty bezpośrednie w pierwszym wariancie, czyli finansowane wyłącznie ze środków Wspólnoty z wyłączeniem II filaru, czyli funduszy strukturalnych. Chodzi o 25%, 35% i 45% poziomu dopłat bezpośrednich w UE. Dość trudno określić w tym przypadku poziom odniesienia, gdyż trzeba by wyliczyć średnią ważoną dla całej Unii. Ponieważ takich danych brakuje, dla orientacji warto podać, że w Polsce w 2004 roku wysokość dopłat bezpośrednich do hektara użytków rolnych (czyli w wariancie podstawowym) wyniesie 58 euro. W Grecji będzie to 309 euro, w Niemczech — 215 euro, w Irlandii — 156 euro, w Austrii — 130 euro, w Holandii — 126 euro, w Hiszpanii — 118 euro, zaś w Portugalii — 94 euro. Wniosek, na którego podstawie będzie można uzyskać w Polsce dopłaty, ma się mieścić na jednej kartce. Będzie zawierał jedynie podstawowe dane rolnika oraz areał, którego dotyczy płatność.

Usłyszałem ostatnio trafne porównanie unijnych pomocowych instrumentów finansowych do skrzynki z narzędziami. Naszym podstawowym zadaniem jest teraz przejrzenie jej zawartości do samego dna i nauczenie się, do czego służą różne piłki, sekatory, noże i wszystko, co tam jeszcze znajdziemy. Mam na myśli przede wszystkim fundusze strukturalne przewidziane na różne okoliczności. Jest na przykład możliwość odpłatnego zalesienia gruntów najsłabszych. Dla rolników (także robotników rolnych), którzy ukończyli 55 lat, przeznaczone są renty strukturalne. Warunkiem ich uzyskania jest przekazanie ziemi (na przykład w drodze dzierżawy) innemu użytkownikowi i zaprzestanie komercyjnej (co nie znaczy, że wszelkiej) działalności rolniczej. Rentę taką będzie można otrzymywać do 75. roku życia, jako dodatek do normalnej renty rolniczej. W ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich powstał sektor programów rolnośrodowiskowych, który obejmuje między innymi przedsięwzięcia związane z rolnictwem ekologicznym (np. rekultywację zadrzewień sródpolnych, pożytecznych jako osłona sadu, kształtująca korzystny mikroklimat, o czym przed laty pisał profesor Zaliwski), czy wprowadzanie przyjaznych dla środowiska metod produkcji (mam nadzieję, że będzie to nowym impulsem dla IPO). Sektorowy Program Operacyjny oferuje możliwość uzyskania pomocy inwestycyjnej (nawet do 60% wartości) młodym rolnikom (do 40. roku życia), jak również wspieranie inwestycji w zakresie poprawy marketingu artykułów rolnych. Ten ostatni instrument może okazać się bardzo przydatny w tworzeniu centrów dystrybucyjnych, ale oczywiście po akcesie Polski do UE.

Powyższy przegląd jest niepełny i dość pobieżny, widać jednak, że — w ramach proponowanych programów — będą możliwości wsparcia również polskiego sadownictwa. W obecnej sytuacji ważne jest także, że przedstawione mechanizmy mogą służyć pojedynczym gospodarstwom.


Obiecujące mrożonki
Sygnały nadchodzące z europejskiego rynku mrożonek owocowych są nadal optymistyczne. Polskich mrożonek brakuje już od jesieni. Unijni kupcy nie mają zapasów i otwarcie mówią o deficycie, który przekłada się na wysokie ceny na tamtejszych rynkach. Za kilogram mrożonych truskawek (niekalibrowanych) płacono w lutym 1,5 euro, podczas gdy jesienią ubiegłego roku — 1,15 euro. Wiadomo już, że truskawki przemysłowe będą w nadchodzącym sezonie drogie (nawet powyżej 2,5 zł/kg). Słuszność tych przewidywań potwierdza nie tylko obecny stan rynku, ale także doniesienia o dużym spadku powierzchni uprawy tych owoców w Polsce oraz informacje o sporych stratach mrozowych na plantacjach (głównie 'Elsanty').

Ostrożniej trzeba prognozować sytuację na rynku malin. Wprawdzie mrożonki z tych owoców także są drogie (1,5 euro/kg), ale sporymi zapasami dysponuje jeszcze Chile. Kraj ten wstrzymuje się jednak ze sprzedażą większych partii, co może świadczyć o oczekiwaniu na lepsze ceny. Przewidywanie sytuacji na polskim rynku malin jest trudne, gdyż nasz udział w rynku unijnym jest stosunkowo skromny — wynosi około 15%. Wiele będzie zależało od informacji z Serbii.

Nadal drożeją mrożone wiśnie (w lutym kosztowały 1,25 euro/kg, jesienią ubiegłego roku — 0,85 euro/kg), których brakuje na rynku amerykańskim oraz europejskim. W Europie poszukiwany jest także koncentratu soku wiśniowego.

Odmiennie rozwija się sytuacja na rynku czarnych porzeczek. We wrześniu 2002 r. za kilogram mrożonek płacono 0,85 euro. W lutym cena spadła do 0,6 euro/kg. Trzeba uważać z niekontrolowanymi nasadzeniami, gdyż — zważywszy na udział polskiej produkcji tego gatunku w rynku UE — może się powtórzyć załamanie koniunktury z początku lat 90., które sami spowodowaliśmy.



DYNAMIKA HURTOWYCH CEN JABŁEK NA RYNKU WARSZAWSKIM W SEZONACH 2000-2003




WYSOKOŚĆ ORAZ DYNAMIKA ŚREDNICH CEN (w zł/kg) OWOCÓW WYBRANYCH GATUNKÓW I ODMIAN NA RYNKU WARSZAWSKIM - MARZEC 2003/MARZEC 2002



W eksporcie bez rewelacji

Na początku marca moi rozmówcy zgodnie oceniali sytuację jako stabilną, chociaż z cechami dobrej koniunktury, zwłaszcza co do ilości sprzedawanych jabłek. Czołowa pozycja 'Idareda' nadal nie budziła wątpliwości. Za owoce o średnicy 7 cm i więcej płacono 0,65 zł/kg, zaś za jabłka o średnicy co najmniej 8 cm nawet 0,7 zł/kg. Kłopot jednak w tym, że owoce największe i najlepiej wybarwione cierpią w tym sezonie powszechnie na plamistość Jonatana, a w chłodniach również na oparzeliznę powierzchniową (obserwuje się ją również na 'Mutsu', co w ubiegłych latach zdarzało się bardzo rzadko).

Oceniano, że pod koniec marca mogą wystąpić braki w podaży 'Idareda'. Może wtedy wzrośnie eksport innych odmian. Poszukiwanego w tym celu 'Glostera' łatwo można było sprzedać po 0,9 zł/kg, a 'Honeygolda' po 0,8 zł/kg. O 'Mutsu', 'Elise' oraz 'Jesterze' nie warto wspominać, bo ich właściwie już nie ma. Warto jednak dodać, że 'Elise' nie może sobie wyrobić pozycji na rynku krajowym, na którym wciąż jest mało znana. Zdarzyło mi się widzieć klienta nieufnie oglądającego pięknie wybarwione jabłka tej odmiany, które jego zdaniem były jednak "twarde jak byk". Średnie ceny 'Elise' zdają się potwierdzać, że nie jest to opinia odosobniona. Jonagoldy kupowane są na eksport mniej chętnie niż w poprzednich miesiącach i po takich cenach jak 'Idared'. Zdecydowanie niewielkie jest zainteresowanie 'Šampionem'.


Rynek krajowy niejednoznaczny
Sadownicy, którzy dysponują dobrej jakości owocami z chłodni, a oprócz 'Šampiona' i Jonagoldów mają na przykład 'Galę', 'Boikena', 'Mutsu', 'Elstara' czy 'Boskoopa', o Ligolu nie wspominając — nie narzekają. Od innych zdarza się jednak słyszeć nawet sformułowania w rodzaju "tragedia". Nie ulega wątpliwości, że owoców deserowych nie brakuje, a rynek nadal jest ślamazarny. Nie liczę na rewolucyjne zmiany cen w kwietniu i maju. Może jednak sprzedaż jabłek potrwa trochę dłużej niż w ubiegłym roku, bo z powodu strat mrozowych mniej będzie zapewne wczesnych truskawek i czereśni.