Zamów w naszym sklepie
  • 12-636-18-51
  • wydawnictwo@plantpress.pl
ogrodinfo.pl
sad24.pl
warzywa.pl
Numer 04/2005

GRUPY PRODUCENCKIE - DUŻY MOŻE WIĘCEJ!

Grupy nie są już w Polsce wielką nowością. Zaczęli sadownicy i szkółkarze, ale powoli i producenci warzyw przekonują się, że współpraca może przynieść więcej korzyści niż działanie w pojedynkę. Aby skutecznie, z konkurencyjną ofertą wejść na rynki europejskie, polscy producenci musieli pokazać, że mogą wytworzyć dużo towaru dobrej jakości. Niektórzy nasi ogrodnicy już teraz — zamiast konkurować z sobą — współpracują. Jedną z takich grup, utworzoną przez producentów pomidorów z okolic Janowa pod Warszawą, jest Vegapol. Prezesem grupy jest Robert Kociszewski (fot. 1), dzięki którego uprzejmości mogłem napisać ten artykuł i być może zachęcić innych ogrodników do tworzenia we własnym środowisku nowych grup producenckich.


Fot. 1. Prezesem Grupy Vegapol, produkującej warzywa pod osłonami na około 30 ha,
jest Robert Kociszewski

Vegapol został oficjalnie zarejestrowany jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w maju 2003 roku. Liczył wtedy wymagane pięć osób. Uznanie jako formalnie działająca grupa producencka i wpis do Rejes­tru Grup Uznanych przez wojewodę otrzymał we wrześniu 2004 roku.
W tym samym roku grupa powiększyła się o następne pięć osób i są już kolejni chętni do przystąpienia. Grupa powstała, jak powiedział R. Kociszewski, "ze względu na korzyś­ci, jakie z tego wynikają — przede wszystkim łatwiejszą sprzedaż towaru. Jest to prostszy handel, a my możemy zająć się produkcją, a nie sprzedażą". Wszyscy zrzeszeni całość swojej produkcji sprzedają za pośrednictwem grupy. Łączna powierzchnia, na jakiej prowadzona jest uprawa, wynosi prawie 30 hektarów, z czego zdecydowaną większość stanowi produkcja pomidorów, a tylko na niewielkiej części rosną ogórki szklarniowe (wios­ną na około 2 hektarach, jesienią na 0,5 hektara). 70% obiektów stanowią nowe szklarnie zblokowane, o wysokości nawy 4–4,5 m, z pełną automatyką nawadniania, wyposażone w komputery klimatyczne.

Uprawa pomidorów

Wysiew nasion do produkcji rozsady na tegoroczny sezon był opóźniony o tydzień, w porównaniu do terminu z poprzedniego roku — prowadzony był w pierwszych dniach grudnia 2004. Jeśli okaże się to korzystne, w kolejnych sezonach możliwe będzie dalsze opóźnianie siewu i uprawy. W nowych szklarniach rozsada sadzona jest na początku stycznia. Stare szklarnie są przygotowywane do obsadzania na koniec lutego. Rozsadę w kostkach wełny mineralnej ogrodnicy produkują we własnym zakresie. Cała późniejsza uprawa we wszystkich gospodarstwach jest prowadzona w takiej samej technologii. Nad całością procesu uprawy czuwa zatrudniona od niedawna technolog — doradca. Producenci samodzielnie prowadzą wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, przeciętnie na hektarze pracuje 5–7 osób. Pożywki sporządzane są z nawozów pojedynczych. Ilość podawanej pożywki, jej EC i pH są dostosowane do fazy wzrostu roślin, a także do wymagań poszczególnych odmian. Rośliny uprawiane są w wełnie mineralnej, przede wszystkim wykorzystywane są maty Cultilene. Pomidory są prowadzone w systemie "V", na metr kwadratowy przypada średnio 2,5 rośliny.

W uprawie dominują trzy odmiany: Grace F1 — 50% nasadzeń, Cunero F1 — 20% i Admiro F1 — 20%, pozostałe 10% stanowią Macarena F1, Cederico F1 i całogronowa odmiana Lemance F1. Taki dobór odmian jest uwarunkowany głównie wymaganiami odbiorców. Grace F1 tworząca owoce duże (200–220 g), przeznaczona jest przede wszystkim dla klientów ze Wschodu (z Rosji, Estonii i Litwy) oraz na krajowy rynek. Owoce Cunero F1 (140–160 g) i Admiro F1 (130–150 g) trafiają głównie do odbiorców z zachodniej Europy. Coraz większym zainteresowaniem, zwłaszcza w Niemczech, cieszą się pomidory całogronowe, stąd w uprawie znalazła się odmiana Lemance F1, zawiązująca w gronie 5 lub 6 owoców, o masie 100–120 gramów.

Ochrona

Ochrona przed szkodnikami i chorobami jest prowadzona zgodnie z zasadami integrowanej produkcji. Szkodniki zwalcza się głównie metodami biologicznymi. Do walki z mączlikiem szklarniowym stosuje się przede wszystkim drapieżnego pluskwiaka — dziubałeczka mączlikowego (Macrolophus caliginosus czyt. też HO 2/2005), a jedynie w momencie dużej liczebności szkodnika dodatkowo wprowadza się dobrotnicę szklarniową (Encarsia formosa). Przędziorki występują zazwyczaj sporadycznie i wtedy wprowadza się dobroczynka szklarniowego (Phytoseiulus persiilis). Choroby występują rzadko i ich zwalczanie nie jest zazwyczaj trudne. W ubiegłym sezonie użycie fungicydów przeciwko szarej pleśni było potrzebne dopiero pod koniec sezonu, w okresie pogorszenia się pogody, producenci stosowali wtedy Eupa­ren Multi 50 WG, Mythos 300 SC, Sumilex 500 SC lub Bravo 500 SC. Do zapylania pomidorów wykorzys­tywane są trzmiele, które wprowadza się co 6 tygodni od momentu rozpoczęcia kwitnienia.

Zbiór i sprzedaż

Zbiory rozpoczynają się na przełomie marca i kwietnia. Zebrane owoce producenci dowożą do sortowni. Obecnie grupa ma dwie linie sortujące, przy czym jedna z nich jest zlokalizowana w Janowie, druga w Sobieniach Biskupich. Towar, który trafia do sortowni, jest rejestrowany za pomocą komputera i staje się własnością grupy. Sortowanie (fot. 2) odbywa się na czterościeżkowych liniach sortujących Greefa na 3 kolory i cztery klasy wielkości. W środku sezonu sortownie pracują pełną parą, na dwie zmiany. Posortowane pomidory są pakowane
w 6-kilogramowe kartonowe skrzynki (fot. 3) z nadrukiem i logo grupy. Tak przygotowany towar trafia do chłodni, w której jest przetrzymywany (w zależności od wymagań odbiorców) w temperaturze 8°C, 12°C lub 14°C. Najczęściej jednak zostaje od razu przygotowany do wysyłki (fot. 4).


Fot. 2. Pomidory są sortowane na 4-ścieżkowej sortownicy Greefa


Fot. 3. Pomidory w firmowych opakowaniach Vegapolu


Fot. 4. Przygotowanie wysyłki towaru

Vegapol stawia na pierwszym miejscu dobre zaopatrzenie w towar stałych i pewnych klientów, z którymi już dłużej współpracuje. W zależności od ceny i podaży na rynku, dynamika sprzedaży kształtuje się różnie. Na przykład w ubiegłym sezonie, gdy wiosną na polskim rynku cena pomidorów była wysoka, 80–90% produkcji trafiało w ręce polskich odbiorców, w późniejszych miesiącach zaczął przeważać eksport. Grupa ma stałe stoisko na Rynku Hurtowym w Broniszach, a oprócz tego pomidory są dostarczane bezpośrednio do wielu dużych hurtowni na terenie całego kraju. W ubiegłym roku około 45% produkcji zostało sprzedane na polskim rynku. Rynek zagraniczny jest bardzo szeroki — "Handlujemy z całą Europą" powiedział Robert Kociszewski. Najwięcej towaru wysyła się do Niemiec i Holandii — około 30% całkowitej produkcji, do Rosji — 10%, pozostałe kierunki eksportu to Francja, Grecja, Anglia, Hiszpania, a także Łotwa, Estonia i Litwa. Najwcześniej pomidory z Janowa trafiały do Rosji — już w maju i czerwcu, do Hiszpanii — dopiero w sierpniu i we wrześniu, a do Francji i Grecji — od września. Pozostałe kraje są stałymi odbiorcami przez cały okres produkcji. W poprzednich latach za pomidory eksportowane producenci mogli uzyskać często nawet o 100% wyższą cenę, niż w obrocie krajowym, jednak w minionym roku ceny w kraju i za granicą były zbliżone.

Ogórki są przeznaczone głównie dla odbiorców krajowych i stanowią raczej urozmaicenie produkcji.
W uprawie jest przede wszystkim ogórek krótki, odmiany Colonel Fdający ciemnozielone, lekko żeb­rowane owoce długości 18 –22 cm i Media F1, o owocach nieco dłuższych, ładnej barwie i dobrej trwałości pozbiorczej. Odmiany takie nie nadają się jednak na eksport, ponieważ w większości krajów europejskich konsumenci preferują ogórki długoowocowe.
W najbliższym czasie grupa nie zamierza zwiększać areału produkcji ogórków.

Trochę biurokracji

Księgowość jest prowadzona usługowo przez biuro rachunkowe. Grupa, oprócz wspomnianego wcześniej doradcy, zatrudnia handlowca zajmującego się organizacją sprzedaży. Jak wspomina R. Kociszewski, najwięcej pracy wymagało samo przygotowanie się producentów do założenia grupy, stworzenie statutu i zapoznanie się ze wszystkimi przepisami dotyczącymi działania grup producenckich. Obecnie wiele prac rachunkowych producenci prowadzą samodzielnie. To dla nich dodatkowe zajęcie, jak jednak sami określają, jest ono pewną formą samokształcenia i pozwala na lepsze kierowanie działalnością grupy. Rozliczenia wewnętrzne są prowadzone po zsumowaniu tygodniowego obrotu i wy­licze­niu średniej ceny sprzedaży.

Plany i inwestycje

Grupa otrzymała dotację z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, wynoszącą 4,1% udokumentowanych rocznych przychodów ze sprzedaży produktów wytworzonych w gospodarstwach jej członków w roku 2003. Fundusze te pozwolą na dalszy rozwój działalności. Muszą być one rozdysponowane w roku 2005 i przeznaczone na z góry określone cele (na przykład opłacenie doradców, technologów, ochronę biologiczną). Grupa prowadzi również starania o uzyskanie certyfikatu EUREPGAP (prawdopodobnie otrzyma go już w tym roku), umożliwiającego obrót produktami na terenie większości krajów europejskich i coraz częściej wymaganego przez odbiorców zagranicznych. Uzyskanie tego certyfikatu jest nie tylko kosztowne, ale wymaga również prowadzenia bardzo dokładnej dokumentacji, związanej z całym procesem produkcyjnym.

Nowy rok i kolejny sezon uprawy będzie się też z pewnością wiązał z poszerzeniem grupy. Są nowi chętni, zainteresowani przystąpieniem do Vegapolu, ale muszą oni spełniać wyznaczone kryteria — zarówno związane z technologią uprawy i dostosowaniem jej do standardów ustalonych w grupie, jak również dotyczące powierzchni gospodarstwa i odpowiedniego zabezpieczenia finansowego. Powiększenie grupy będzie się też musiało wiązać z rozbudową zaplecza magazynowego i zakupem nowych linii sortujących. W związku z tym grupa planuje budowę nowej hali, która pozwalałaby na magazynowanie towaru w jednym miejscu i, w związku z tym, łatwiejsze przygotowanie do transportu i sprzedaży. Kontrakty zawierane obecnie (tylko ilościowe, nie cenowe) wskazują na możliwość zwiększenia sprzedaży do krajów wschodnich — głównie Rosji, ale również na Łotwę i do Estonii — oraz do Anglii.

***

Podsumowując dwa lata działalności grupy Robert Kociszewski stwierdził: "Gdyby każdy działał osobno, wszys­cy konkurowalibyśmy ze sobą na giełdzie i u innych odbiorców. Nie można byłoby zaopatrywać klientów, którzy życzą sobie 3 lub 4 tiry pomidorów w ciągu tygodnia. Główne korzyści dotyczą właśnie sprzedaży — klient na czas dostaje żądaną ilość towaru jednolitego pod względem jakości i w wyborze, jakiego sobie życzył". Niech te słowa przekonają naszych ogrodników, że lepiej z sobą współpracować zamiast konkurować i przypomną, że "duży może więcej"!