Zamów w naszym sklepie
  • 12-636-18-51
  • wydawnictwo@plantpress.pl
ogrodinfo.pl
sad24.pl
warzywa.pl
Numer 12/2005

POLSKIE SADY JABŁONIOWE A.D. 2004 (CZ. II)

W poprzedniej części Autor przedstawił dane dotyczące areału, wyposażenia, podkładek, gęstości nasadzeń oraz struktury wiekowej i plonów w 15 gospodarstwach sadowniczych, w których zakończono pierwszy rok badań kosztów produkcji owoców. Poniżej przedstawia dalszy ciąg charakterystyki gospodarstw oraz wnioski, jakie z niej wynikają (red.).

Struktura wiekowa nasadzeń

Parametr ten można uznać za nader perspektywiczny. Sady nie starsze niż 5-letnie stanowią aż 38% badanego areału, zaś plantacje do lat 10–65% areału (tab. 1). Ważne, że wszystkie gospodarstwa odnawiają nasadzenia oraz, że ponad 85% areału znajduje się w grupie wiekowej do lat 15. Na zachodzie Europy okres życia kwatery wynosi obecnie 12–15 lat, z tendencją do skrócenia do lat 12. Jest to związane zarówno z powszechnym użyciem podkładki 'M.9', która stosunkowo szybko się starzeje, jak i z przyspieszeniem rotacji odmian na rynku. Im starsze kwatery, tym mniejszy ich udział w areale i tym mniej gospodarstw je miało. Zależność ta pogłębiała się wraz z wiekiem nasadzeń. Nasadzenia w wieku 16–20 lat były w 10 gospodarstwach i zajmowały ponad 12% badanego areału. Kwatery ponad 20-letnie były tylko w dwóch gos­podarstwach i zajmowały niewiele ponad 1% areału.

Tabela 1. Struktura wiekowa nasadzeń jabłoni w badanych gospodarstwach


Źródło: badania własne

Czy sadownictwo ekstensywne?

Wyniki dotychczasowej analizy parametrów decydujących o tym, czy sad można uznać za nowoczesny, nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że nasadzenia w 15 badanych gospodarstwach zasługują na miano intensywnych i nowoczesnych. To samo dotyczy wyposażenia większości z tych gospodarstw w najnowocześniejsze obiekty przechowalnicze. Pozostaje pytanie, czy gospodarstwa te można uznać za reprezentatywne dla polskiego sadownictwa — obecnie i w perspektywie najbliższych lat? Myślę, że odpowiedź powinna być twierdząca, o czym przekonują dane w tabeli 2. Wynika z nich, że prawie połowa jabłek produkowanych w badanych gos­podarstwach wysyłana jest na eksport, a są wśród nich i takie, które eksportują nawet ponad 70% produkcji. Nie ulega wątpliwości, że rozwijający się dynamicznie eksport jabłek deserowych jest podstawowym czynnikiem, decydującym o rozwoju polskiego sadownictwa. Sadownicy, którzy to rozumieją, mogą być spokojni o swoją przyszłość. A dodać warto i to, że 8 z badanych gospodarstw współpracowało z — nader wymagającymi — sieciami supermarketów, do których sprzedawano ponad 18% produkcji.

Tabela 2. Kanały dystrybucji jabłek w badanych gospodarstwach


Źródło: badania własne

Gdy myśli się o reprezentatywności, to nawet widok z okna samochodu podczas podróży po dowolnym regionie sadowniczym w naszym kraju przekonuje, że mamy znacznie więcej sadów podobnych do opisywanych, niż sadowniczych nieużytków psujących oficjalne statystyki, których powierzchowna analiza prowadzi do wniosków krzywdzących naszych producentów.

Problem jabłek przemysłowych

Zagadnienie opłacalności produkcji jabłek przemysłowych było już wielokrotnie przedmiotem analiz i zażartych polemik, przy czym zwolennicy zakładania sadów przemysłowych posługują się raczej "chciejstwem" niż racjonalnymi argumentami. Tych ostatnich bowiem nie ma — przynajmniej, gdy chodzi o ekonomiczną stronę zagadnienia. W badanych sadach jabłka przemysłowe stanowiły margines produkcji. Tylko w jednym udział takich owoców w produkcji przekroczył 25% (tab. 3) i nie wynikało to bynajmniej z jakości owoców czy zamiarów sadownika, ale z sytuacji na rynku. Producent zbyt długo przetrzymał owoce w chłodni z KA i musiał je sprzedać jako przetwórcze, ponieważ w lipcu nie było już w tym roku wystarczającego zapotrzebowania na owoce deserowe. Problem ten wystąpił zresztą także na zachodzie Europy.

Tabela 3. Produkcja jabłek przemysłowych w badanych gospodars­twach


Źródło: badania własne

Właściciele badanych gospodarstw (inni sadownicy zresztą także) traktują jabłka przemysłowe jako odpadowe i starają się, aby ich udział w produkcji był możliwie najmniejszy. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta i wynika z danych zawartych w tabeli 3 i wielokrotnie przeprowadzanych innych analiz. W badanych gospodarstwach przychody z produkcji jabłek przemysłowych pokrywały średnio zaledwie 1/3 całkowitych kosztów produkcji, a we wszystkich gospodarstwach produkcja jabłek przemysłowych była deficytowa. Nie ma zatem podstaw, aby twierdzić, że siłą napędową produkcji jab­łek w Polsce jest przerób owoców przemysłowych na koncentrat.

Dynamika produkcji jabłek

Na podstawie danych z tabeli 4 nie można twierdzić, że produkcja jabłek w Polsce w ostatnich latach stale rośnie. Przeciwnie, wykazuje ona wahania, będące najczęściej skutkami przymrozków. Tym niemniej, obawy przed jej niekontrolowanym zwiększaniem się w nadchodzących latach mają realne podstawy. Rzecz jednak w określeniu przyczyn tego zjawiska. Produkcja jabłek może wzrosnąć w Polsce nawet do 3 mln ton rocznie, ale nie dlatego, że sadownicy zamierzają produkować jabłka przemysłowe. Przeciwnie, dla dobrego gospodarstwa towarowego ideałem jest, aby ich udział w produkcji był zerowy.

Tabela 4. Zbiory jabłek w Polsce


Źródło:dane GUS, * — szacunki

Przyczyny prawdopodobnego zwiększenia produkcji jabłek są inne. Na czoło wysuwa się ciągle niezadowalający stopień zorganizowania się naszych sadowników. Z tej bolączki wynikają w zasadzie wszystkie inne.
W sytuacji, gdy wprawdzie znacznie pogorszyła się ekonomiczna atrakcyjność produkcji jabłek, ale jest ona nadal rentowniejsza niż na przykład produkcja zbóż, jest to szczególnie groźne. Większość gospodarstw sadowniczych nadal funkcjonuje bowiem indywidualnie i może w sposób niekontrolowany zwiększać nasadzenia, co przy ich wysokiej intensywności stwarza realne zagrożenie nadprodukcją. Wciąż nie dysponujemy ogólnopolskim programem rozwoju sadownictwa, uwzględniającym potrzeby oraz specyfikę regionalną. W obecnej sytuacji programu takiego nie miałby zresztą kto realizować. Zbyt mało jest nadal dużych organizacji producentów, które powinny to robić. W przeciwieństwie do krajów zachodniej Europy, w Polsce nie funkcjonuje system zachęt finansowych, który premiowałby karczowanie starych kwater jabłoni i sadzenie na ich miejsce kwater nowoczesnych o ograniczonym areale, złożonych z określonych odmian. Drugim kierunkiem mogłoby być sadzenie — zamiast jabłoni — grusz, śliw czy czereśni. Podobne programy były realizowane,
np. we Francji, przy czym UE częściowo partycypowała w kosztach. Organizacja producentów jest w takich wypadkach narzędziem bardzo przydatnym i trudnym do zastąpienia. W Polsce wiele z tych zadań próbują wykonać organizacje zawodowe sadowników. Z natury rzeczy nie mogą one jednak bez końca zastępować podmiotów gospodarczych zrzeszających producentów owoców. To organizacje producentów powinny podejmować decyzje gospodarcze o charakterze taktycznym, a w przypadku stowarzyszeń OP — także o charakterze strategicznym.