Zamów w naszym sklepie
  • 12-636-18-51
  • wydawnictwo@plantpress.pl
ogrodinfo.pl
sad24.pl
warzywa.pl
Numer 12/2005

OWOCE MIĘKKIE - ZMIAN NIE DA SIĘ ZATRZYMAĆ

Początkowo ludzie zbierali w naturze wszystko, co jadalne — nasiona, grzyby, zioła, korzenie i owoce.
Z czasem najbardziej wartościowe gatunki udomowiono i zaczęto uprawiać. Spośród owoców najdłużej opierały się temu procesowi owoce jagodowe, przez wieki traktowane jako okazjonalne przysmaki zbierane w lasach i na łąkach. Później i one trafiły do przydomowych ogrodów, ale zainteresowanie tymi produktami na szeroką skalę rozpoczęło się dopiero przed kilkudziesięciu laty. Publikowane w ostatnich latach informacje o walorach zdrowotnych owoców miękkich sprawiły, że w wielu krajach ich sprzedaż rośnie znacznie szybciej niż pozostałych gatunków deserowych. O problemach w produkcji owoców miękkich dyskutowano na poświęconej im międzynarodowej konferencji zorganizowanej 5–7 października w Levico Terme we Włoszech.

Włoska administracja wspiera producentów

Lokalizacja spotkania nie była przypadkowa. W Europie jednym z regionów, w którym od lat 70. XX w. owoce jagodowe stały się ważną branżą sadownictwa, jest włoska prowincja Trentino, gdzie znajduje się Levico Terme. Wcześniej, od lat 50. ub. wieku w okolicach tych uprawiano czarne porzeczki. Obecnie najwięcej plantacji owoców jagodowych (95% produkcji stanowią owoce deserowe) znajduje się na stokach dolin w okolicach miejscowości Valsugana. Produkcją (także niektórych owoców miękkich, między innymi czereśni oraz wiśni) zajmuje się kilka tysięcy włoskich rolników, choć tylko niewielu z takiej działalności się utrzymuje. Większość jest członkami spółdzielni, a produkcja owoców jest dla nich tylko dodatkowym zajęciem (więcej na ten temat napiszemy w jednym z kolejnych numerów "Hasła Ogrodniczego"). Najważniejszymi gatunkami są obecnie truskawki i maliny, ale szybko rośnie także znaczenie poziomek, porzeczek (zwłaszcza białych i czerwonych), borówek wysokich i jeżyn (fot. 1). Powstają także pierwsze plantacje drobnoowocowych odmian aktinidii.


Fot. 1. Owoce miękkie z gospodarstw lokalnych producentów

Wart podkreślenia jest fakt, że znaczenie produkcji owoców miękkich, jako ważnego źródła dochodów wielu rolników, zauważyły władze autonomicznej prowincji Trentino, które sfinansowały organizację konferencji w Levico Terme. W seminarium oraz wycieczkach technicznych mogli bezpłatnie uczestniczyć wszyscy zainteresowani — naukowcy, handlowcy oraz producenci.
Z tej okazji skorzystało kilkuset uczestników spotkania, w tym producenci z Włoch, ale także
z Niemiec, Francji, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.

Głos z Brukseli

Jednym z najbardziej oczekiwanych wystąpień był wykład Marca Duponcella (fot. 2) przedstawiciela Komisji Europejskiej (KE), który zajmuje się przygotowaniem raportu dotyczącego stanu produkcji owoców miękkich oraz ewentualnej unijnej pomocy dla rolników z tej branży. Unijny urzędnik poinformował, że największym problemem na obecnym etapie prac jest uzyskanie danych statystycznych dotyczących produkcji owoców miękkich w UE. Na przykład informacje napływające z Polski nie uwzględniają podziału eksportowanych truskawek na owoce deserowe i dla przetwórstwa. Według Komisji Europejskiej, największym polskim problemem jest brak powiązań (czyli przede wszystkim umów kontraktacyjnych) pomiędzy producentami oraz przetwórcami. Marc Duponcell przedstawił ostatnie dane unijnej organizacji statystycznej EUROSTAT dotyczące wielkości produkcji oraz zbiorów owoców jagodowych w UE.
Z tych informacji wynika, że nasz kraj jest wciąż postrzegany przede wszystkim jako producent truskawek (zwłaszcza odmiany 'Senga Sengana') dla przetwórstwa (tabela).


Fot. 2. Zdaniem Marca Duponcella z KE, rozmowy na temat objęcia owoców miękkich unijnym wsparciem będą mog­ły się rozpocząć w drugiej połowie 2006 roku

Niektóre cechy najważniejszych krajów-producentów truskawek w UE

Najważniejsza informacja dla polskich producentów to stwierdzenie, że unijny raport o stanie produkcji owoców miękkich (jeden z dokumentów, od którego można zacząć rozmowy nad objęciem tej branży unijnym wsparciem) zostanie opublikowany na początku przyszłego roku, co oznacza, że dyskusje nad nim mogą rozpocząć się dopiero w drugiej połowie 2006 roku. Trzeba także dodać, że M. Duponcell był zdziwiony faktem, że na konferencji zabrakło tych, którzy teoretycznie powinni być najbardziej zainteresowani sytuacją w europejskiej branży owoców jagodowych — producentów z Polski (nasz kraj reprezentował jedynie profesor Eberhard Makosz).

Czy przetwórstwo przeniesie się do Chin?

Ciekawy, choć kontrowersyjny dla nas, punkt widzenia na temat przyszłości produkcji owoców miękkich w UE przedstawił Dawid Hughes (fot. 3), emerytowany profesor marketingu produktów ogrodniczych w Imperial College w Londynie, a obecnie dyrektor firmy KG Fruits — organizacji producenckiej, która dostarcza 40% brytyjskiej produkcji owoców jagodowych. Ta organizacja powstała w 1972 roku i w 2004 roku sprzedała owoce (wyłącznie deserowe) o wartości 120 mln ółpraca z nimi znacznie ułatwia życie, ale stwarza też nowe wyzwania.
Aby sprostać dostawom owoców miękkich przez cały rok, ostatnio KG Fruits rozpoczęła współpracę z producentami z innych stref klimatycznych, między innymi z Egiptu. Niezbędne jest także inwestowanie dużych funduszy w badania rynkowe, aby poznać potrzeby nabywców i zaoferować sieciom handlowym nowe produkty (odmiany, opakowania). Jednym z elementów strategii marketingowej jest także oferowanie produktów, których nie można kupić od innych dostawców. KG Fruits zakupiła na przykład od amerykańskiej firmy Driscoll wyłączną licencję na produkcję owoców truskawek odmiany 'Driscoll Jubilee' (owoce mają specyficzny kształt — są dłuższe niż szersze), za które uzyskuje się ceny wyższe średnio o 25%.


Fot. 3. "W 2010 roku w UE nie będzie już zakładów przetwarzających owoce miękkie" — uważa prof. Dawid Hughes z Wielkiej Brytanii

Wspomniane kontrowersje budzi natomiast zdanie wykładowcy na temat przyszłości produkcji truskawek i innych owoców jagodowych dla przetwórstwa. Prof. Hughes uważa bowiem, że nie należy w ogóle myśleć o wspieraniu tej branży i przeznaczaniu na ten cel unijnych pieniędzy, gdyż jej losy są już przesądzone. Jego zdaniem, w 2010 roku owoce dla przetwórstwa będą produkowane w Chinach i w innych krajach rozwijających się, a plantacje znikną — także z Polski i Serbii. Dlatego największymi konkurentami producentów w UE są takie firmy jak Unilever, Pepsico czy Del Monte, które wchodzą na rynek z produktami na bazie owoców (soki, przeciery), ale niepochodzącymi z europejskich plantacji.

Konsekwencje powstania unijnego rynku

Niezbyt pocieszające było również wystąpienie Hansa van Esa z unijnej federacji organizacji rolniczych COPA/COGECA. Jego zdaniem, czas rodzinnych gos­podarstw w UE już minął, a przyszłość to "fabryki" owoców i warzyw. Jako przykład podał sytuację na rynku producentów pomidorów pod osłonami w Holandii.
Do niedawna było ich około 1000, ale szacuje się, że w 2010 roku pozostanie 40. Powstanie unijnego rynku doprowadziło do tego, że jeśli ktoś nie będzie ogniwem jego łańcucha, za 5 lat musi zaniechać produkcji. Duzi odbiorcy będą chcieli rozmawiać tylko z dużymi dostawcami, a odleg­łości przestają mieć znaczenie (już obecnie taniej jest zaopatrywać sklepy w Mediolanie w owoce i warzywa z Holandii niż z Sycylii). Zdaniem H. van Esa, drugim — po wielkości produkcji — kryterium wyboru dostawcy będą dla odbiorców certyfikaty poświadczające bezpieczeństwo produktów dla zdrowia (np. EUREPGAP). Wprowadzenie takich standardów sporo kosztuje, nie daje zysku, ale pozwala pozostać na rynku.

Jak więc mają sobie radzić producenci? Według prelegenta, jeżeli zmian nie można zatrzymać, należy zmienić się samemu, czyli połączyć siły (producenci, przetwórcy, eksporterzy i importerzy), obniżać koszty produkcji (przez zwiększanie areału, wprowadzanie nowych technologii, rozwój infrastruktury logistycznej) oraz inwestować w marketing.

Co będziemy produkować?

Podczas konferencji przedstawiono kilka doniesień dotyczących trendów w hodowli i produkcji owoców miękkich na świecie. O truskawkach mówił Philip Letien z belgijskiej stacji doświadczalnej w Hoogstraten. Jego zdaniem, sytuacja w hodowli tego gatunku jest obecnie gorsza niż przed 20 laty. W większości krajów przeznacza się bowiem na te cele coraz mniej państwowych funduszy, a wielu znanych hodowców pracuje dla prywatnych przedsiębiorstw, które otrzymane odmiany zachowują dla siebie na wyłączność. Badania koncentrują się nad odmianami przydatnymi do produkcji w substracie pod osłonami. Poszukuje się również odporności na choroby i szkodniki co pozwoli zmniejszyć użycie środków ochrony roślin. Zdaniem P. Letiena, odmiany otrzymane na Zachodzie będą jednak przenikać do krajów Europy Wschodniej na skutek fuzji dużych przedsiębiorstw ogrodniczych, dla których produkcja owoców deserowych na Zachodzie staje się zbyt droga.

Dr John Clark z amerykańskiego stanu Arkansas jest jednym z bardziej znanych hodowców jeżyn. W Stanach Zjednoczonych ten gatunek ma duże znaczenie w przetwórstwie oraz w produkcji owoców deserowych. W Europie jego znaczenie dość szybko rośnie. W Niemczech produkuje się dużo jeżyn odmiany 'Loch Ness', a we Włoszech — 'Chester' (należy do najbardziej odpornych na mróz odmian bezkolcowych otrzymanych w USA, owocuje późno — aż do przymrozków). Nad nowymi odmianami prace trwają w Arkansas oraz w Oregonie. Poszukuje się jeżyn o dużych owocach, które dobrze znoszą transport i mają dobrą trwałość. Zdaniem dr. Clarka przyszłość leży jednak w hodowli odmian, które będą owocować na jednorocznych pędach, co ułatwi technologię produkcji owoców oraz pozwoli uniknąć strat spowodowanych przez niską temperaturę. Pierwsze rezultaty już są. W Stanach Zjednoczonych istnieją już dwie takie odmiany — Prime-Jan® oraz Prime-Jim® — przeznaczone do produkcji amatorskiej. Tworzą wprawdzie dużo ładnych i smacznych owoców, ale są one bardzo nietrwałe i nieprzydatne do transportu. Drzwi zostały jednak otwarte.

Rex Brennnan ze szkockiego Instytutu Doświadczalnego w Dundee mówił o zmianach, jakie dokonały się w tej części Wielkiej Brytanii. Kiedyś istniało tam wiele zakładów przetwórczych, które kupowały od ogrodników przede wszystkim owoce malin i czarnych porzeczek. Obecnie plantacje malin dla przetwórstwa znikły, a ich miejsce zajęły uprawy owoców deserowych (głównie malin) pod osłonami. Potrzebne są więc odmiany przydatne do tego celu. Zdaniem R. Brennana, najważniejsza jest jakość owoców — ich wygląd, smak i trwałość. Wielkość owoców oraz zbiorów z jednostki powierzchni ma mniejsze znaczenie niż kiedyś. Nową maliną jest 'Glen Doll', która tworzy owoce mniejsze niż 'Glen Ample', ale trwalsze i smaczniejsze. Pędy tej pierwszej mają także mniej kolców. Drugim problemem dotyczącym malin w Wielkiej Brytanii jest powszechne zagrożenie plantacji przez patogeny z rodzaju Phytophthora. Ochrona hektara plantacji kosztowała średnio w tym roku 1300–1700 funtów. Dlatego aż 25% prac hodowlanych dotyczy uzyskania odmian malin odpornych na tę chorobę.

Drugim ważnym w Szkocji gatunkiem jest czarna porzeczka. Istnieją jeszcze plantacje owoców dla przetwórstwa, ale ich areał się zmniejsza. Hodowcy pracują nad odmianami, których owoce będą miały zwiększoną zawartość kwasu askorbinowego, a tym samym przetwory z nich będą smaczniejsze i zdrowsze. Taką nową odmianą jest na przykład 'Ben Vane', którego owoce zawierają do 150 mg tego składnika w 100 g. Drugi kierunek szkockiej hodowli to otrzymanie przydatnych do uprawy pod osłonami przy rusztowaniach odmian deserowych, których owoce powinny być duże, słodkie, mieć zielone szypułki i być przydatne do zbioru ręcznego. Do pierwszych uzyskanych odmian należy porzeczka oznaczona jeszcze symbolem C2/15/40 (prawdopodobnie otrzyma nazwę 'Big Ben'), której pojedyncze jagody ważą ponad 1,2 g. Aby jednak nowe przetwory i owoce deserowe mogły wejść na rynek, potrzebna jest promoc­ja. W Wielkiej Brytanii zajęli się nią sami producenci (uprawiający porzeczki na łącznym areale 2000 ha), którzy stworzyli w tym celu fundację (The Blackcurrant Foundation) propagującą spożywanie przetworów z brytyjskich porzeczek (fot. 4 ) oraz wykorzystanie tych owoców, jako deserowych (fot. 5).

 
Fot. 4. Założona przez brytyjskich producentów czarnych porzeczek fundacja
The Blackcurrant Foundation promuje spożywanie soków z brytyjskich owoców


Fot. 5. Deserowe czarne porzeczki muszą mieć duże owoce i zielone szypułki

We Włoszech trwają natomiast prace nad wykorzys­taniem poziomek do sterowanej produkcji pod osłonami. Owoce tego gatunku są produktem luksusowym, transportowanym na większe odległości w kartonowych opakowaniach, umieszczonych dodatkowo w styropianowych pojemnikach z lodem (fot. 6). Naukowcy chcą znaleźć odmiany (w badaniach Instytutu San Michele all'Adige uwzględniono 7 odmian oraz 6 wyselekcjonowanych typów), które będą przydatne do uprawy w substracie.


Fot. 6. Tak pakuje się we Włoszech owoce poziomek