• 12-636-18-51
  • wydawnictwo@plantpress.pl
ogrodinfo.pl
sad24.pl
warzywa.pl
WARZYWNICTWO

NA SALI WYKŁADOWEJ I NA POLU W ŻELAZNEJ

W Rolniczym Zakładzie Doświadczalnym SGGW w Żelaznej 15 października można było wysłuchać wykładów na temat uprawy marchwi i obejrzeć kolekcję 55 odmian tego gatunku. Gospodarzom w zorganizowaniu spotkania pomogły: Instytut Warzywnictwa ze Skierniewic, Wojewódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Bratoszewicach oraz Interland z Kłodawy.
W Rolniczym Zakładzie Doświadczalnym SGGW w Żelaznej 15 października można było wysłuchać wykładów na temat uprawy marchwi i obejrzeć kolekcję 55 odmian tego gatunku. Gospodarzom w zorganizowaniu spotkania pomogły: Instytut Warzywnictwa ze Skierniewic, Wojewódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Bratoszewicach oraz Interland z Kłodawy.
Profesor Jan Narkiewicz-Jodko zwracał uwagę na wpływ właściwego zmianowania na ograniczenie liczebności szkodników. Marchwi nie powinno się uprawiać po warzywach korzeniowych czy ziemniakach, najlepszym przedplonem dla niej są zboża, gdyż ograniczają rozwój nicieni glebowych. Ochronę powinno się zaczynać od zaprawienia nasion. Przeciwko szkodnikom należy użyć Zaprawy Marshal 250 DS lub Gau-cho 350 FS. Preparaty te chronią marchew w czasie nalotu pierwszego pokolenia połyśnicy marchwianki — najgroźniejszego szkodnika tego warzywa (zwykle atak następuje na przełomie maja i czerwca, w czasie kwitnienia akacji). Drugie pokolenie zwalcza się według sygnalizacji — opryskiwanie należy rozpocząć przy dwóch muchówkach odłowionych na żółtych tablicach lepowych. Poza tym wcześnie wysiewana marchew jest silniej porażana, przy siewie późniejszym — w mniejszym stopniu. Kolejne pod względem szkodliwości są mszyca wierzbowo-marchwiowa i mszyca marchwiowa. Po pojawieniu się pierwszych szkodników można z nimi walczyć na przykład preparatami Nurelle D 550 EC, Trebon 10 SC, Basudin 25 EC lub Diazol 250 EC (czyt. też "Program ochrony warzyw" HO 1/2000).
Profesor Franciszek Adamicki podkreślał z kolei, że naszym producentom brakuje zaplecza przechowalniczego. U nas nadal marchew przechowywana jest przede wszystkim w kopcach, a na przykład w Anglii — głównie w chłodniach. Tamtejsi ogrodnicy mogą sobie jednak pozwolić na takie inwestycje, ponieważ aż 80% angielskiej produkcji tego warzywa jest skoncentrowane w pięciu gospodarstwach. Poza podstawowymi informacjami o warunkach, jakie trzeba zapewnić w chłodni (temperatura 0°C, wilgotność powietrza 98%), przypomniał on, że aby zapobiec bieleniu skórki korzeni, bezpośrednio po ich umyciu należy je schłodzić do 1–2°C. W czasie spotkania producenci pytali o sposoby chronienia marchwi przed chorobami przechowalniczymi. Używanie chemicznych środków dopuszczalne jest tylko w czasie uprawy, z zachowaniem okresów karencji. Po zbiorze nie wolno już traktować korzeni żadnymi środkami chemicznymi.
Po sezonie ubogim w opady producentów szczególnie zainteresował wykład docenta Stanisława Kaniszewskiego na temat wpływu nawadniania na plon i jakość korzeni marchwi. Co ciekawe, zabieg ten nie jest wskazany po siewie, gdyż prowadzi do zaskorupiania się gleby — szczególnie zlewnej i ciężkiej — oraz do uszkadzania kiełkujących roślin. Gdy gleba jest za sucha, lepiej nawadniać ją przed siewem, już po uformowaniu redlin, wprowadzając około 15–20 mm wody. Później, w czerwcu i lipcu, przy normalnym przebiegu pogody — zdaniem Kaniszewskiego — lepiej jest wstrzymać się z nawadnianiem, ponieważ mniejsza wilgotność ziemi sprzyja wówczas wydłużaniu się korzeni. Natomiast w okresie intensywnego wzrostu, trwającym od lipca do września, marchew ma największe zapotrzebowanie na wodę — najlepiej dostarczać co 7–10 dni 20–30 mm (jeżeli nie wystąpiły wtedy opady). Uważa on, że dłuższe przerwy w nawadnianiu są ryzykowne, ponieważ mogą prowadzić do pękania korzeni spichrzowych.
A dlaczego warto nawadniać? Przede wszystkim pozwala to uzyskać wyższy plon, lepszej jakości — marchew ma wyrównany kształt, gładką skórkę, mniejszą zawartość azotanów. Niestety, spada też zawartość cukrów, poza tym krople wody mogą odsłaniać główki korzeni, które potem zielenieją.
W uprawach polowych lepiej jest wykorzystywać deszczownie szpulowe, mniej polecane są stacjonarne zraszacze obrotowe, ponieważ przy ich użyciu uzyskuje się nierównomierne nawilżenie. Istnieje również możliwość nawadniania kroplowego — wężami o perforacji co 20–40 cm, biegnącymi na powierzchni gleby lub zagłębionymi na 10–15 cm. Przy tym ostatnim rozwiązaniu mniejsze jest parowanie wody z gleby, a więc i straty, utrudniony jest też rozwój chwastów. Zainstalowanie linii kroplujących w uprawach polowych jest jednak dosyć drogie — metr bieżący węża, którego trwałość może wynosić 3–4 sezony, w zależności od typu, kosztuje od 25 do 36 groszy (przy inwestowaniu na dużych powierzchniach można liczyć na obniżenie tej ceny). Tymi samymi instalacjami można również dokarmiać rośliny. Przy fertygacji — jej wpływ na plonowanie badano w Instytucie Warzywnictwa — lepsze jest między innymi wykorzystanie nawozów azotowych, ich zużycie można ograniczyć o 50% (w stosunku do posypowego). Nie wszyscy jednak podchodzą do fertygac ji entuzjastycznie. Pojawiają się również opinie, że w uprawach warzyw polowych, przy dużych
i często nierównych powierzchniach trudno jest jednolicie rozprowadzić roztwór nawozów, gdyż może on spływać do miejsc niżej położonych, zwiększając tam zasolenie gleby.
W Żelaznej marchew uprawiana jest na 24 hektarach, z tego 20 zajmują odmiany przemysłowe ("Bangor" F1, "Fayette" F1, "Kazan" F1) produkowane głównie dla Horteksu, Sondy i Agrosu-Łowicz, reszta — przeznaczona jest do bezpośredniego zaopatrzenia rynku ("Narbonne" F1 i "Nerac" F1). Pola są nawadniane już od 10 lat — obecnie działa tam 6 deszczowni szpulowych z "Łukometu" (mogą one obsłużyć 120 hektarów). Woda pobierana jest ze stawu. W minionym roku suma opadów atmosferycznych od kwietnia do września wynosiła tam 318 mm, z nawadnianiem — od 12 lipca do 21 września — wprowadzono dodatkowo od 148 mm do 216 mm wody. Zabieg ten ma istotny wpływ na plony, w porównaniu z uzyskiwanymi z upraw nienawadnianych wzrastają one nawet o 80% — w wyjątkowo suchych latach.
Na jakość marchwi produkowanej w Żelaznej wpływ ma również sposób przygotowania stanowiska uprawowego. Tamtejsze gleby zaliczane są do klasy IV–IV b, na polach przeznaczonych w tym roku dla marchwi w poprzednim uprawiano fasolę szparagową, a poplonowo gorczycę i facelię. Według analizy z jesieni poprzedniego roku, zasobność gleby w podstawowe makroelementy wynosiła: 11 mg/dm3 N, 44 mg/dm3 P2O5 oraz 75 mg/dm3 K2O, natomiast wartość — pH 6,7. Z nawozami mineralnymi w przeliczeniu na hektar wprowadzono 72 kg azotu, 49 kg fosforu oraz 175 kg potasu — używano saletrzaku borowanego, nawozu "Cropcare" oraz soli potasowej (wysiewano ją jesienią).
Gleba była głęboko uprawiona, a do formowania redlin użyto holenderskiej maszyny firmy Struik — ich rozstawa wynosiła 75 cm, a szerokość grzbietu 22 cm. Marchew wysiano siewnikiem Gaspardo V 20, po dwa rzędy na redlinie — większość kolekcji 8 kwietnia, odmiany z Bejo Zaden przeznaczone na bezpośrednie zaopatrzenie rynku — 10 maja (zdaniem Karola Pytkowskiego, dyrektora tej firmy, należało je wysiać później, nawet na początku czerwca). Gęstość siewu wynosiła 830 tysięcy nasion na hektar. Okazało się, że w tym sezonie było to za dużo jak na marchew dla przetwórstwa — dlatego korzenie były mniejsze niż w czasie zeszłorocznego pokazu. Jak ocenia dyrektor RZD Żelazna, Zygmunt Czarniak, wystarczyłaby gęstość 730 tys. szt./ha, aby do momentu zbiorów na hektarze pozostało nie mniej niż 580 tysięcy roślin. Wprawdzie w zeszłym roku siew był gęstszy, ale panowały wtedy złe warunki i wiele roślin nie wzeszło. Natomiast tej wiosny pogoda sprzyjała kiełkowaniu nasion i wzrostowi siewek — po wschodach spadło 59 mm deszczu i opady te były równomiernie rozłożone w ciągu 10 dni.





PLONOWANIE MARCHWII I ZAWARTOŚĆ AZOTANÓW W JEJ KORZENIACH, KOLEKCJA RZD ŻELAZNA 1999 r. (*Navarino F1 uprawiana z nasion pobudzonych do kiełkowania)


Oprócz tak dokładnych informacji uprawowych gospodarze przygotowali także porównawcze zestawienie (tabela) plonowania prezentowanych odmian i zawartości azotanów w ich korzeniach. W tym roku obok odmian zagranicznych prezentowano też polskie, wyhodowane w Krzeszowicach.

FOT. 1. 'MAXIMA' F1




FOT. 2. 'SIRKANA' F1


Na polu demonstrowano również urządzenia do formowania redlin — między innymi aktywny obsypnik (fot. 3) z Agrometu Pionier (niestety, jeszcze w ubiegłym roku zakład ten ogłosił upadłość) oraz maszynę formującą połączoną z siewnikiem, z firmy Weremczuk.

FOT. 3. "TESTOWANIE" REDLIN UFORMOWANYCH AKTYWNYM OBSYPNIKIEM Z WALCEM UGNIATAJĄCYM


Podobny zestaw oferowało przedsiębiorstwo Sfamasz ze Skierniewic. Firma Simon zaprezentowała z kolei agregat do formowania redlin lub płaskich zagonów, o szerokości roboczej 1,25 m lub 1,45 m. Pokazano także jednorzędowe kombajny do zbioru marchwi — krajowy (Weremczuk) i zagraniczny (Simon), taki sam, jakim zbiera się marchew w RZD Żelazna.