Zamów w naszym sklepie
  • 12-636-18-51
  • wydawnictwo@plantpress.pl
ogrodinfo.pl
sad24.pl
warzywa.pl
Numer 04/2005

W TROSCE O LEPSZE SADOWNICTWO

Podczas uroczystości 15-lecia Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych (czyt. też HO 3/2005), która na początku lutego odbyła się na Wydziale Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu SGGW, padło wiele słów podziękowania, zwłaszcza dla prof. E. Makosza wieloletniego prezesa tej organizacji. Spotkanie było także okazją do podsumowania działalności towarzystwa, przedstawienia przez jego członków swoich poglądów, między innymi na temat zmian, jakie należy w najbliższym czasie wprowadzić w gospodarstwach. Sadownicy muszą być świadomi, że najbliższe 2, 3 lata należy wykorzystać na przedsięwzięcia inwestycyjne, gdyż po tym okresie prawdopodobnie opłacalność produkcji może być jeszcze mniejsza. Równocześnie należy sądzić, że osoby uzyskujące plony około 40–50 ton jabłek dobrej jakości z hektara, posiadające stałych odbiorców i dystrybucję, mają szansę utrzymania się na rynku. Poniżej przedstawiam teksty wystąpień części z biorących udział w uroczystości sadowników i szkółkarzy.

Inż. Włodzimierz Ferenstein

Paradoksalnie, intensyfikacja polskiego sadownictwa rozpoczęła się od jego klęski, kiedy zimą 1986/87 przemarzła większość drzew jabłoni w kraju. Rozpoczęły się wtedy dyskusje na temat polskiego sadownictwa i ustalono, że odbudowy sadów nie można puścić "na żywioł", ale trzeba powierzyć ją liderom, aby powstały nowoczes­ne sady na karłowych i półkarłowych podkładkach i z odmian, które pozwolą stworzyć konkurencję na rynku. Drugą kwestią było właściwe ukierunkowanie polskiego szkółkarstwa, aby zapewnić wystarczającą liczbę drzew do nowych nasadzeń. Realizacji tych działań podjęło się utworzone w 1989 roku TRSK, którego honorowym przewodniczącym został prof. dr hab. Szczepan Pieniążek, a osobą kierującą pracami towarzystwa i jego pierwszym przewodniczącym — Krzysztof Hermanowicz. Warta uwagi była także działalność centrali spółdzielni ogrodniczych oraz fundacji Episkopatu Polski. Instytucje te przeznaczyły znaczne środki na zakup w renomowanych zagranicznych szkółkach odwirusowanych podkładek 'M.26' i 'M.9', które zostały przekazane do założenia mateczników w gospodarstwach szkółkarskich. Materiał ten w dalszej kolejności służył do zakładania intensywnych sadów jabłoniowych z liczbą drzew nie mniejszą, niż 2000 szt./ha. Zdecydowanie można powiedzieć, że założenia, jakie 15 lat temu postawiło sobie TRSK, udało się zrealizować. Świadczą o tym wyniki ekonomiczne i produkcyjne tych gospodarstw, które jako pierwsze zdecydowały się na założenie intensywnych sadów jabłoniowych. Dowodem są również setki innych gospodarstw, które — za przykładem tych czołowych — zakładają intensywne sady jabłoniowe na karłowych podkładkach. Największą zasługą towarzystwa jest to, iż udało się zmienić mentalność wielu drobnych sadowników, którzy zobaczyli, że jedyną drogą do sukcesu jest zdobywanie wiedzy i jej wykorzystywanie w praktyce oraz wypełnianie wszystkich ciężkich obowiązków, jakie nakłada na właściciela nowoczesne gospodarstwo sadownicze.

Prof. dr hab. Eberhard Makosz

Obrana przez nas kiedyś droga rozwoju sadownictwa okazała się właściwa dla polskich, a zwłaszcza obecnych, warunków. Sadownicy, którzy konsekwentnie realizowali wszystkie nasze zalecenia i osiągnęli wysoki poziom produkcji, mogą być spokojni o swoją przyszłość. Wprowadzone rozwiązania odpowiadają wymaganiom, jakie stawia Unia Europejska. Dzięki temu nasze sadownictwo — jako jedyne spośród wszystkich byłych krajów socjalis­tycznych — jest przygotowane do nowych warunków. To chyba wielkie osiągnięcie, głównie naszego towarzystwa. Dziś o takie zmiany znacznie trudniej, a dla wielu sadowników są one już niewykonalne.

Warte podkreślenia jest powstanie grupy sadowników — członków towarzystwa, którzy są wzorem dla innych producentów owoców w naszym kraju. To właśnie oni nadają kierunek rozwojowi naszego sadownictwa i mają zasadniczy wpływ na szybkość oraz zakres zmian w nim zachodzących.

Co leży u źródeł tych osiągnięć? Pierwszy i podstawowy powód sukcesu to chęć wprowadzenia zmian w swoich gospodarstwach przez wielu członków, głównie z większych gos­podarstw. Podjęcie ryzyka wprowadzenia nowości w naszym sadownictwie. Nasi członkowie uczestniczą w wycieczkach i spotkaniach, na których najważniejsze tematy to unowocześnianie produkcji, a następnie dystrybucja owoców. Ta grupa sadowników — poprzez wyjazdy zagra­niczne — poznała w innych krajach warunki decydujące o powodzeniu w produkcji owoców, zrozumiała także sens wspólnego działania. Głównymi cechami tych czołowych producentów — członków towarzystwa — jest wysoki poziom wiedzy fachowej, w tym i dotyczącej rynku, oraz dobra znajomość warunków, które mają wpływ na dobry wynik ekonomiczny w gospodarstwie sadowniczym. Trzeba przyznać, że dawniej wystarczała sama wiedza sadownicza. Częste kontakty spowodowały, że wytworzyła się w TRSK rodzinna atmosfera. Kolejny powód sukcesu to ścisła współpraca sadowników ze szkółkarzami. Ci ostatni bardzo szybko wprowadzili zmiany w swojej produkcji. Produkcja drzewek w Polsce jest na wysokim poziomie, zgodna z potrzebami naszych i zagranicznych sadowników.

O skuteczności działań towarzystwa decyduje zgodna i wszechstronna praca całego zarządu. Trzeba podkreś­lić, że frekwencja na posiedzeniach jest prawie 100%. Wszelkie działania ustala się kolektywnie, co bardzo pomaga w realizacji założeń i celów towarzystwa.

Prof. dr hab. Kazimierz Tomala

Profesor E. Makosz przez wiele lat dzielnie rozwijał współpracę i dawał naszym sadownikom możliwości zapoznania się z najlepszymi i najnowocześniejszymi osiąg­nięciami sadowniczymi na całym świecie. Gdyby nie te podróże, które integrowały naszych sadowników, a jednocześnie dawały możliwość wspólnego podglądania kolegów z Zachodu, byłoby dużo trudniej wprowadzić nowoczesne technologie produkcji w sadach. Ciągłe zmiany zachodzą także na Wydziale Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu w SGGW, którego jestem dziekanem. Chciałbym również, aby zarówno firmy, jak i wydziały ogrodnicze zaczęły wspólnie działać na rzecz rozwoju sadownictwa. Nasz wydział jest jednym z najnowocześniejszych ośrodków kształcenia w Europie. Na uczelniach silnie jednak odczuwany jest coraz większy brak środków na badania i prace. Jeśli tak dalej będzie, możliwe jest wprowadzenie "systemu amerykańskiego", gdzie sadownicy czy farmerzy zamawiają badania lub proszą o rozwiązanie problemu i płacą za to. Jeśli nie znajdziemy dodatkowych środków, trudne może być prowadzenie badań — bliskich praktyce — rozwiązujących problemy producentów. Coraz częściej środki kierowane są na przykład, na badania z dziedziny biologii molekularnej, która jest również bardzo ważna, ale często daleka od tego, co dzieje się w gospodarstwie.
Z drugiej jednak strony, możemy być dumni z tego, że polscy sadownicy są bardzo światli, wykształceni i chętnie wprowadzają nowości w gos­podarstwach. Myślę, że właśnie w tym tkwi nasza siła.

Dr Romuald Ozimek

Przed nami jeszcze wiele zadań do wykonania. Jednym z naszych wspólnych działań było wprowadzenie zasad IPO, które prof. E. Makosz z grupą podkarpackich sadowników zaczął wprowadzać jako pierwszy. Następnie wspólnie ze Związkiem Sadowników Polskich, Instytutem Sadownictwa i Kwiaciarstwa i TRSK udało się wprowadzić ten system produkcji na terenie całego kraju. Bardzo ważne jest zintegrowanie środowiska sadowniczego. Potrzebne jest również powalczenie o zdrowie Polaków poprzez przeprowadzenie wspólnie z fundacjami zdrowia akcji promujących zdrowy tryb życia — jedzenie owoców i warzyw, a także picie soków owocowych. Zwiększenie spożycia tych produktów w kraju powinno zaowocować także mniejszymi problemami ze sprzedażą owoców, których — zwłaszcza tych dobrej jakości — co roku produkujemy więcej.

Janusz Gabrysiak

W towarzystwie jestem od samego początku i zawsze korzystałem z tego co dawało mi bycie w tej organizac­ji — mogłem obcować z najwyższą światową sztuką sadowniczą, spotykałem się z najlepszymi sadownikami w Polsce i za granicą. Bardzo ważne były dla mnie zagraniczne wyjazdy, które w dobie globalizacji pozwoliły mi poznać produkcję owoców na świecie i wiedzieć, w jakim kierunku rozwijać produkcję w swoim gospodarstwie. W ciągu 15 lat działalności TRSK ugruntowała się pozycja sadów karłowych, a dominującą podkładką jest w nich 'M.9'. Chcąc zwiększać nadal konkurencyjność naszych gospodarstw musimy poznawać nowoczesne technologie, poprawiać wydajność pracy, wprowadzać komputeryzację.

Tadeusz Pagacz

Mamy nadal dużą przewagę w stosunku do sadownictwa zachodnioeuropejskiego, dzięki niższym jeszcze kosztom produkcji w Polsce. Należy się jednak liczyć z tym, że sytuacja ta będzie się zmieniała na naszą niekorzyść. W wielu gospodarstwach na Zachodzie producenci zastanawiają się nad tym, czy zakładać nowe nasadzenia, gdyż koszt tego jest bardzo wysoki, i czy nie lepiej korzystać ze starych sadów. Oczywiście są również i takie gospodarstwa, w których modernizuje się nasadzenia. Stale wysoko oceniam opłacalność produkcji owoców pestkowych. Okazuje się jednak, że mamy jeszcze dużo do zrobienia w doskonaleniu ich produkcji. Co roku na świecie wprowadzane są nowe technologie, które pomagają zwiększyć plony, a równocześnie poprawiają jakość owoców. Warto inwestować w taką wiedzę, gdyż na przykład ceny najwyższej jakości czereśni są bardzo wysokie. Podobnie jest z gruszkami. Dlatego nadal musimy podpatrywać to, co dzieje się na świecie. Mamy lepsze warunki klimatyczne do uprawy jabłoni niż Holendrzy, ale tamtejsi sadownicy wyprzedzają nas technologią produkcji. Jeśli jednak uda się nam osiągnąć podobny poziom technologiczny, poprawimy sprzedaż i marketing, możemy osiągać jeszcze lepsze wyniki. Stale w kraju zakładane są nowe nasadzenia, w dużej części z wykorzystaniem środków z programu SAPARD, wiele kolejnych powstanie z dopłat przewidzianych w SPO. Dlatego, aby utrzymać konkurencyjność naszych gospodarstw, konieczne jest zjednoczenie się i ograniczenie polsko-polskiej konkurencji.

Prof. Aleksander Melnik

Po raz pierwszy byłem w Polsce w 1989 roku na zaproszenia prof. Tadeusza Hołubowicza z AR w Poznaniu. Od tego czasu mogłem, wspólnie z ukraińskimi sadownikami, uczestniczyć w konferencjach i szkoleniach organizowanych przez TRSK — a także odwiedzać gospodarstwa członków tej organizacji. Tutaj uczyliśmy się także nowoczesnego sadownictwa. Dlatego mogę dziś śmiało powiedzieć, że TRSK jest nauką życia, dla mnie i moich kolegów z Ukrainy. Będąc pierwszy raz Polsce uczestniczyłem w projekcie "holenderskich" sadów i wtedy niektórzy patrzyli na mnie, jak na szpiega ukraińskiego. Sytuacja się jednak zmieniła. Dla mnie jesteście krajem przodującym w sadownictwie, nie tylko w Europie Środkowo-Wschodniej, i cieszę się, że jesteśmy sąsiadami. Dowodem tego niech będzie buława, opasana pomarańczową wstążką, wręczona na ręce Waszego prezesa prof. E. Makosza jako dowód, że jesteście pierwsi, nie tylko w Europie.

Piotr Kaczor

Chciałem podziękować za — pierwotnie źle przyjętą — inicjatywę sprowadzenia do Polski kilkunastu tysięcy drzewek z Holandii. Przywiezione w latach 1992—93 drzewka na podkładce 'M.9' i założone z nich sady wdrożeniowe u członków towarzystwa były powodem niezadowolenia wielu szkółkarzy, że materiał szkółkarski kupowany jest na Zachodzie. Dostaliśmy jednak wtedy takiego kopniaka, że obecnie nie musimy się wstydzić za produkowane w naszych gospodarstwach drzewka. Bardzo kształcące okazały się również liczne wyjazdy zagraniczne i kontakty z zachodnioeuropejskimi szkółkarzami. Mogę śmiało powiedzieć, że drzewka produkowane przez członków Stowarzyszenia Polskich Szkółkarzy (dawne SPWJMS) nie odbiegają jakością od tych, które wówczas sprowadzono, a często są już od nich lepsze. Większość obecnie produkowanych przez nas drzewek jest także wolna od wirusów.

Roman Jagieliński

Po zimie 1986/87 udało się przejść na nowy typ intensywnych sadów jabłoniowych, a dominującą podkładką stała się 'M.9'. Mamy także dużo nowoczesnych sadów w całej Polsce. Coraz częściej również to nie my jeździmy się uczyć, ale do nas wiele osób przyjeżdża podglądać produkcję. W minionych latach popełniliśmy także wiele błędów, przeznaczając, między innymi, znaczne środki na stworzenie rynków hurtowych. Nie przyjeżdżają na nie jednak sadownicy produkujący największe ilości owoców, gdyż w tych gos­podarstwach nie ma na to czasu. Mimo że jesteśmy w UE, wciąż zbyt mało jabłek eksportujemy na ten rynek. Powinniśmy dążyć do tego, aby lokować tam co najmniej 250 000 ton. Musimy także zmniejszyć liczbę odmian i dostosować ją do wymagań tamtejszych odbiorców. Atmosfera, jaka towarzyszy temu spotkaniu, świadczy o tym, że powinniśmy się jeszcze silniej integrować, gdyż najgroźniejsza dla nas cały czas pozostaje polsko-polska konkurencja. Musimy się zrzeszać i tworzyć wszelkiego rodzaju organizacje producentów, aby być bardziej konkurencyjni na rynku europejskim.

Zbigniew Przybyszewski

Będąc w TRSK przekonałem się, jak naprawdę wygląda sadownictwo na świecie, a jak u nas, i czy musimy coś zmieniać, czy pozostawić nasze gospodarstwa bez zmian. W naszych gospodarstwach dokonują się ciągłe zmiany. Mamy elitę sadownictwa, a także inne organizacje skupiające wielu innych mniejszych i średnich sadowników, mamy firmy handlujące, organizacje producentów, rynki hurtowe, wiele targowisk i straganów. W tej różnorodności każdy z sadowników musi znaleźć miejsce dla swojej produkcji. Gdy chce się jednak dalej funkcjonować, w pierwszej kolejności należy postawić na inwestowanie w gospodarstwie i wykorzystanie do tego celu środków, z jakich możemy korzystać po wejściu do UE. Przede wszystkim musimy poprawić jakość produkowanych owoców odmian akceptowanych przez rynek. Konieczne jest poprawienie infrastruktury, dotyczy to głównie chłodnictwa i urządzeń do przygotowania owoców. Proces organizacji rynku, mający na celu poprawienie dystrybucji i ułatwienie sprzedaży, nie może odbyć się bez producentów. Jeżeli przeważająca część firm dystrybuujących owoce nie jest związana z sadownikami, to, niestety, producent stoi na pozycji przegranej. Dlatego sadownicy powinni sami tworzyć struktury handlowe czy centra logistyczne. Takie próby są — mamy już wiele pozytywnych przykładów. Jeżeli będziemy uczestniczyli w dystrybucji, będziemy mogli wpływać na ceny i oddziaływać na rynek. Musimy także zadbać o promocję naszych produktów ogrodniczych za granicą, do tego konieczna jest jednak pomoc organizacji rządowych. Powinniśmy się domagać za pośrednictwem TRSK znalezienia pieniędzy na promocję naszych produktów na arenie międzynarodowej, co powinno ułatwić zagospodarowanie naszej bazy produkcyjnej.

Paweł Pączek

W TRSK jestem dopiero od pięciu lat, muszę jednak powiedzieć, że trafiłem na wspaniałych ludzi, fachowców, ludzi otwartych na przyszłość i poszukujących wiedzy. Dopiero na spotkaniach sadowniczych organizowanych w Limanowej i Lublinie zorientowałem się, że jest grupa praktyków, która w swoich gospodarstwach chce wprowadzać nowe technologie. Czułem się wśród nich bardzo dobrze. Dobre kontakty w dużej mierze udaje się nam nawiązywać dzięki naszemu liderowi — profesorowi Makoszowi, który mówi nam, co należy robić. W ostatnich kilku latach często brakowało nam mobilizacji, częs­to borykaliśmy się z trudnościami finansowymi, jednak zawsze wiedzieliśmy, że musimy modernizować nasze gospodarstwa.

Ryszard Woźniak

Zająłem się obecnie tworzeniem grup producentów, których powstawanie jest bardzo ważne, jeśli chcemy zwiększać eksport owoców na wschodnie czy zachodnie rynki. Uważam także, że środki pomocowe są częs­to wykorzys­tywane w złym kierunku. Środki z funduszy SAPARD w rejonie Grójca czy Warki zostały wykorzystane na największą skalę w kraju. Kupiliśmy wiele ciągników i maszyn, ale produkcja, a także dystrybucja owoców, nie uleg­ła poprawie. Dobrze, jeśli ktoś miał środki na pokrycie 50% kosztów kwalifikowanych, gorzej z tymi, którzy korzystali z kredytów pomostowych i muszą je spłacać przy spadającej opłacalności produkcji. Aby poprawić naszą sytuację w rejonie, musimy zbudować rynek pierwotny, potrzebna do tego jest jednak pomoc państwa. Gdy patrzy się na szybkość działania naszych decydentów, trudno powiedzieć, kiedy i czy w ogóle to nastąpi. Najlepiej, aby nowo zakładane grupy były duże i miały środki na wynajęcie profesjonalnego prawnika i księgowej.

Sponsorami odbywającego się w War­szawie spotkania byli: Stowarzyszenie Polskich Szkółkarzy (dawne SPWJMS), Gospodarstwo Szkółkarskie Grażyny i Andrzeja Sułków, Agrosimex, BASF Polska, Bayer CropScience, DuPont Poland, FN Ag­ro Polska, Yara Poland, Edward Jędrzejewski, Makhteshim-Agan Poland, Syngenta Crop Protection Sp. z o.o., Szugajew-Agri, Agricola, Agro­-pharm SA, Arysta Agro Polska, Activ i Profisad.